Świat Jonesa, Philip K. Dick

Świat Jonesa, Philip K. Dick

„Urodził się 11 sierpnia 1977 roku w stanie Kolorado. Wojna wciąż jeszcze trwała, lecz jak dotąd omijała Środkowy Zachód. Greeley w Kolorado jednak nie ominęła – po prostu nigdy tu nie dotarła. Żadna wojna nie może dosięgnąć każdej mieściny, każdego człowieka. Życie na farmie prowadzonej przez jego rodzinę toczyło się zwykłym trybem. Samowystarczalni ekonomicznie, zachowali utarty tok zajęć, nieświadomi i obojętni wobec targającego światem konfliktu.

Pierwsze wspomnienia były przedziwne. Wiele lat później usiłował je rozwikłać. Senny płód doświadczał wrażeń z nie doznanego jeszcze świata. Zwinięty w kłębek spoczywał w wydętym łonie matki, otoczony wirem niepojętych i żywych fantasmagorii. W jednym i tym samym czasie leżał w jasnym świetle jesiennego słońca Kolorado, a zarazem śnił spokojnie w ciemnościach swego wilgotnego, życiodajnego schronienia. Znał grozę narodzin, zanim jeszcze został poczęty. Dla miesięcznego embrionu uraz ten należał już do przeszłości. Faktyczne narodziny nie miały dlań wielkiego znaczenia. Gdy huśtał się głową w dół, trzymany za stopy przez lekarza, był już na tym świecie okrągły rok.”

Swiat Jonesa

Philip K. Dick
1928 - 1982

autor licznych książek i opwiadań, wśród nich m.in. „Człowiek z wysokiego zamku”,  „Labirynt śmierci”, „Radio Wolne Albemuth” czy powieść „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?” – na podstawie której nakręcono Blade Runner, film neo-noir z 1982 roku.

„Temperatura w Azylu wynosiła od 37 do 38 stopni Celsjusza. W powietrzu nieustannie zalegała para, snująca się i kłębiąca ospale. Z „ziemi” – płynnej warstwy ciepłego mułu stanowiącego mieszaninę wody, rozpuszczonych związków nieorganicznych i grzybowatej papki – strzelały gejzery gorącej wody. Wszechobecny wilgotny nalot sączący się po mokrych skałach i gąbczastych zaroślach, po przewodach i rozmaitych urządzeniach, unosił zabarwiające go szczątki porostów i pierwotniaków. Starannie odmalowane tło przedstawiało długi płaskowyż wznoszący się nad wzburzonym oceanem.”

„– Jestem miejskim hyclem – powiedział z kamienną twarzą. – Nikt nie lubi hycla. Dzieciaki modlą się, żeby szlag go trafił. Jestem dentystą. Jestem komornikiem. Jestem każdym z tych srogich facetów, którzy zjawiają się z plikami papierów, wzywając ludzi przed oblicze prawa. Siedem miesięcy temu nie miałem o tym pojęcia. Teraz już wiem.

– Ale wciąż jesteś w tajnych służbach.

– Tak – odparł. – Wciąż w nich jestem. I prawdopodobnie zostanę w nich do końca życia.

Nina zawahała się.

– Dlaczego?

– Dlatego, że Służba Bezpieczeństwa to mniejsze zło. Właśnie tak, zło. Oczywiście oboje wiemy, że zło nie istnieje. Kufel piwa jest zły o szóstej rano. Talerz owsianki wygląda parszywie o ósmej wieczorem. Dla mnie widok demagogów posyłających miliony ludzi na śmierć, obracających świat w ruinę świętymi wojnami i rozlewem krwi, unicestwiających całe narody, aby zdobyć uznanie dla jakiejś religijnej lub politycznej „prawdy”, jest… – Wzruszył ramionami. – Ohydny.

Plugawy. Komunizm, faszyzm, syjonizm… wszystko to są opinie absolutystycznych jednostek, narzucone siłą całym kontynentom. I nie ma tu nic do rzeczy szczerość samych przywódców czy ich wyznawców. To, że oni wierzą w swe ideały, sprawia tylko, że wszystkie one są jeszcze bardziej ohydne. Samo to, że potrafią zabijać się nawzajem i dobrowolnie ginąć z powodu nic nie znaczących słów… – Głos mu się urwał. – Widziałaś ekipy pracujące przy odbudowie. Wiesz, że będziemy mogli uważać się za szczęściarzy, jeśli kiedykolwiek uda nam się odtworzyć to wszystko.

– Ale tajna policja… to wydaje się tak bezwzględne i… że tak powiem… cyniczne.

Skinął głową.

– Przypuszczam, że Relatywizm jest cyniczny. Z pewnością nie ma w nim nic z idealizmu. Jest odpowiedzią na zabijanie, okaleczanie, wpędzanie w ubóstwo i zmuszanie do ciężkiej pracy w imię pustych słów. Jest owocem pokoleniami wykrzykiwanych haseł, marszy z łopatami i karabinami, patriotycznych śpiewów i hymnów, oddawania czci sztandarom.

– Ale wy zamykacie ich w więzieniach. Ci wszyscy, którzy nie zgadzają się z wami… nie pozwalacie im mieć odmiennego zdania… weźmy choćby tego Jonesa.

– Jones ma prawo nie zgadzać się z nami. Ma prawo wierzyć we wszystko, w co zechce. Może wierzyć, że Ziemia jest płaska, że Bóg jest cebulą, że dzieci rodzą się w plastikowych workach. Wolno mu twierdzić, co tylko zechce. Ale kiedy zaczyna rozprowadzać to jako Absolutną Prawdę…”

"– Jesteśmy wyższą formą życia, pamiętasz? Wyjaśniliśmy to sobie już przed laty. – Wskazał na świat widoczny przez ściany Azylu. – Jesteśmy zbyt doskonali, aby tam żyć."

„Utopia. Złoty Wiek. Nie znaleźli ich tu, na Ziemi. Ostatnia wojna uświadomiła im, że to nigdy nie nastąpi. Zwrócili się więc ku innym planetom. Zbudowali romantyczną fikcję, konstrukcję złożoną z miłych kłamstw. Inne planety, mówili, są zielonymi, żyznymi światami o perlących się strumieniach i lesistych wzgórzach. Raj: prastara, odwieczna tęsknota. Jednak znaleźli tam tylko upiorne bryły litej skały, zamarzniętego metanu i ani śladu życia – martwe światy krążące w mrocznej, bezdźwięcznej pustce.

Ale zwolennicy Jonesa nie poddali się. Mieli marzenie, mieli wizję. Byli pewni, że druga Ziemia istnieje. Ktoś jednak postanowił przeszkodzić im w jej odkryciu: mieli do czynienia ze spiskiem. Tym kimś na Ziemi był Rząd Federalny. Relatywizm nie pozwalał im rozwinąć skrzydeł. Poza Ziemią były to dryftery. Kiedy Rząd Federalny przestanie istnieć, kiedy dryftery zostaną zniszczone… stara historia. Ziemia obiecana kryjąca się za następnym wzgórzem.”

Dryftery

„Dryftery to nie ludzie. To bezrozumne gluty. Przyjmijmy najgorszy wariant: załóżmy, że Jones rozpęta wojnę. Wykańczamy dryftery tu, na Ziemi, potem zabieramy się do czyszczenia planet, jedna po drugiej. Później… – Kamiński machnął dłonią – ruszamy do gwiazd. W brzuchatych okrętach. Ścigamy to tałatajstwo, tępimy całą populację. Dobrze. Co potem? Wroga już nie ma. Gatunek gigantycznych ameb przestaje istnieć. Co w tym właściwie złego? Próbuję tylko dociec, jakie to niesie korzyści. Znajdziemy się poza Układem Słonecznym. A w tej chwili, bez bodźca, bez nienawiści, bez poczucia walki z wrogiem po prostu siedzimy bezczynnie.

– Mówisz to samo co Jones – zauważył Cussick.

– Oczywiście.

– Chcesz, żebym ci wskazał, gdzie popełniłeś błąd? Niebezpieczeństwo nie tkwi w samej wojnie. Tkwi w postawie, która umożliwia wojnę. Aby walczyć, musimy wierzyć, że my jesteśmy cacy, a oni są be. Biel przeciwko czerni, dobro przeciwko złu. Dryftery nie mają z tym nic wspólnego. One są tylko pretekstem.”

"Wojna zrodziła nowe potwory, ale nie nowe umiejętności."

„Wojna już się zaczęła. Gdyby toczyły się jakieś spektakularne międzygwiezdne bitwy – głos Jonesa przycichł do zakłopotanego, niemal niesłyszalnego szeptu – ludzie mogliby być usatysfakcjonowani. Nawet gdybyśmy przegrali, byłaby chociaż chwała, walka, przeciwnik którego można by nienawidzić.”

• Dom Wydawniczy Rebis

• Wszystkie cytaty pochodzą z: „Świat Jonesa”, przełożył Norbert Radomski, Dom Wydawniczy Rebis

• 

Share
Pin
Tweet
Related

Człowiek z wysokiego zamku, Philip K. Dick

Maciej Parowski – „Człowiek z Wysokiego Zamku to przełomowa książka w dorobku Philipa K. Dicka. Ukończona i wydana w 1962 roku przyniosła trzydziestoczteroletniemu wówczas autorowi prestiżową nagrodę Hugo, a w przyszłości okazała się jego najczęściej tłumaczonym dziełem. Powodzenie Człowieka… przekonało Dicka, że uparte podchody do literackiego głównego nurtu są błędem. To uprawiając science fiction, szybciej zdobędzie literacki prestiż i apanaże, niezbędne mężczyźnie zmieniającemu żony i regularnie powiększającemu progeniturę.”

Ubik

Ubik, Philip K. Dick

„– Jak pan widzi, mam rację – powiedziały drzwi tonem pełnym satysfakcji. Z szuflady znajdującej się obok zlewozmywaka Joe wyjął nóż z nierdzewnej stali i zabrał się do odkręcania śrub w zamku swoich chciwych drzwi.

– Zaskarżę pana – oznajmiły drzwi, gdy wypadła pierwsza śruba.
– Nigdy jeszcze nie zaskarżyły mnie drzwi – odparł Joe Chip. – Ale myślę, że jakoś to przeżyję.”

Comments

What do you think?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

instagram:

Ten komunikat o błędzie jest widoczny tylko dla administratorów WordPressa

Błąd: nie znaleziono kanału o identyfikatorze 1.

Przejdź na stronę ustawień kanału Instagramu, aby utworzyć kanał.