Alfred Bester – Człowiek do przeróbki, kryminał noir w kostiumie science fiction, powieść wydana po raz pierwszy w 1953 roku.
Bester pisze o obsesjach, zemście, tożsamości i mrocznych zakamarkach ludzkiej psychiki. Jego bohaterowie są zwykle zepsuci, zdeterminowani i fascynujący. Proza ta bywa tyle nudna, co intrygująca – potrafi zachwycać błyskotliwością i oryginalnością, ale bywa też chaotyczna, nerwowa i pozbawiona tchu.
Alfred Bester raczej nie lubi sielankowych opisów – jego język jest precyzyjny, obrazowy, momentami brutalny i sardoniczny. Wszystko pięknie, ładnie… tylko nie lubię powieści detektywistycznych. Dla Bestera zrobiłam jednak wyjątek.
W Człowieku do przeróbki, Bester eksperymentuje z narracją telepatyczną: władze mogą cię prześwietlić na wylot, sczytać niemal jak kod kreskowy, lecz istnieje pewien sposób, pewna mentalna zapora, która pozwala obronić się przed byciem jak otwarta księga. I to właśnie ta zapora jest jednym z ciekawszych pomysłów autora.
Akcja powieści rozgrywa się w 2301 roku, w wysoko rozwiniętej, międzyplanetarnej cywilizacji. Jej najważniejszą cechą jest istnienie Esperów – telepatów, którzy stanowią zaledwie 1% populacji, ale de facto rządzą społeczeństwem. Dzięki zdolności czytania w myślach prywatność stała się iluzją.
Alfred Bester
1913 - 1987
był wybitnym amerykańskim pisarzem science fiction. Urodzony w Nowym Jorku, karierę zaczynał w latach 30. jako autor opowiadań.
Przed pisaniem powieści pracował jako scenarzysta komiksów (m.in. Green Lantern), audycji radiowych i programów telewizyjnych. Jego proza jest równie nudna co intrygująca.
Autor m.in.:
Człowiek do przeróbki, tytuł oryginału: The Demolished Man, 1953,
Gwiazdy moje przeznaczenie, tytuł oryginału: The Stars My Destination, 1956,
Zmarł w 1987 roku w Pensylwanii.
„Podczas narady w agencji, która miała prowadzić kampanię reklamową Skoczka Monarch (Jedyna Na Rynku Rakieta Dla Całej Rodziny), Reich wystąpił z nowym pomysłem programu promocji.
– Zwróćcie państwo uwagę na to – powiedział – że ludzie skłonni są do antropomorfizacji przedmiotów, którymi posługują się na co dzień. Przydają im ludzkie cechy. Obdarzają je pieszczotliwymi imionami i traktują jak zwierzęta domowe. Klient chętniej kupi skoczka, jeśli ten potrafi wzbudzić w nim uczucie. Zapomni wówczas o mocy silnika i prędkości. Nabywca chce kochać swój pojazd.
– Trafił pan w sedno, panie Reich! Trafił pan w sedno!
– Uczłowieczmy zatem naszą rakietę – ciągnął dalej Reich. – Ogłośmy konkurs na Dziewczynę Skoczka. Gdy klient go kupi, poczuje się tak, jakby nabył także i dziewczynę. Jadąc będzie miał wrażenie, że towarzyszy mu ona w podróży.
– Bingo! – krzyknął księgowy. – Mister Reich, pański pomysł to rewelacja na skalę Systemu Słonecznego, czujemy się nim przytłoczeni! Kręci nam się w głowach, poraziło nas po prostu.
– Natychmiast startujcie z kampanią, której celem będzie znalezienie Dziewczyny Skoczka. Zagońcie do niej każdego sprzedawcę. Niech przekopią całe miasto. Osobiście wyobrażam ją sobie tak: mniej więcej dwadzieścia pięć lat, waga około pięćdziesięciu pięciu kilogramów. Doskonale zbudowana. Mnóstwo uroku.
– Uwzględnimy, mister Reich. Obowiązkowo!
– Niech będzie blondynką o ciemnych oczach. Pełne, zmysłowe usta. Klasyczny nos. Tak właśnie wyobrażam sobie Dziewczynę Skoczka. Przemyślcie to, spróbujcie na podstawie tego opisu wykonać portrety i roześlijcie swoim ludziom. Na tego, który trafi najlepiej i odnajdzie dziewczynę najbliższą nakreślonemu przeze mnie wizerunkowi, czeka awans.”
„– Od siedemdziesięciu dziewięciu lat nie zanotowano ani jednej udanej próby popełnienia morderstwa z premedytacją. Dzięki esperom niemożliwe się stało ukrycie zamiaru. A nawet jeśli komuś udałoby się umknąć ich uwagi przed popełnieniem zbrodni, niemożliwe byłoby ukrycie winy po dokonaniu czynu.
– Esperom nie pozwala się świadczyć w sądzie.
– Istotnie, ale jeśli członek Ligi wpadnie na trop, zawsze potrafi odnaleźć dowody potwierdzające winę. Lincoln Powell, prefekt Parapsychologicznego Wydziału Policji jest śmiertelnie niebezpiecznym przeciwnikiem. – Tate otworzył oczy. – Czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy obaj zapomnieli o tej rozmowie?
– Nie! – warknął Reich. – Przedtem przyjrzymy się wspólnie mojemu planowi. Dlaczego dotychczas nie udało się żadnemu mordercy? Ponieważ świata strzegą telepaci. Co można przeciwstawić jednemu telepacie? Drugiego telepatę. Do dnia dzisiejszego żadnemu mordercy nie przyszło na myśl, aby zaangażować niezłego wnikacza, który by go ubezpieczał; a nawet jeśli ktoś miał dość oleju we łbie, by wpaść na ten pomysł, nie posiadał środków na jego realizację. Ja mam te środki.
– Cóż dalej?
Wypowiadam wojnę – kontynuował dalej Reich. – Przede mną bezpardonowa walka ze społeczeństwem. Rozpatrzmy problem w kategoriach strategii i taktyki. Jest on podobny temu, przed jakim staje dowódca każdej armii. Nie wystarczy sama zuchwałość, dzielność i wola zwycięstwa. Każda armia potrzebuje wywiadu. Wojny wygrywa ten, kto ma lepszą sieć informacyjną. Moim wywiadem będzie pan.”
"Czy zaraza wie, jaką jest groźbą? Czy śmierć dręczą wyrzuty sumienia?"
„Bastion West Side, słynną ostatnią redutę obrońców Nowego Jorku, swego czasu postanowiono zachować jako miejsce pamięci. Jego dziesięć akrów rozdartej wybuchami ziemi miało na zawsze przypominać ludziom o szaleństwie, które wywołało ostatnią wojnę. Ale ostatnia wojna, jak zwykle, okazała się wojną przedostatnią i stopniowo wśród potrzaskanych budynków i przepastnych jarów ulic West Side pojawili się mieszkańcy, którzy przekształcili je w niesamowite slumsy.”
„– Dzięki ci, Boże, za ten wynalazek. Mamy przynajmniej choć taką ochronę przed telepatami. Ellery, jaki jest pański stosunek do zbrodni?
– Taki, jak wszystkich.
– Ludzi?
– Członków Ligi. Nasza Liga potępia przestępstwa, Ben.
– I czemu tak się pan przed nią trzęsie? Zna pan cenę pieniądza i sukcesu. Dlaczego nie zacznie pan myśleć samodzielnie, tylko pozwala pan, by Liga decydowała za pana?
– Nie pojmie pan tego, Ben. Esper Liga nas stworzyła. Żyjemy w niej i w niej umieramy. Jedynym naszym prawem jest wybór władz Ligi. To ona kieruje naszym życiem zawodowym. Daje nam wykształcenie i wychowanie, ustala normy etyczne i dba o ich przestrzeganie. Podobnie jak stowarzyszenie medyczne, Liga dba o prawa naszych klientów i tym samym dba o nas. Mamy również odpowiednik przysięgi Hipokratesa, nazywamy go Ślubowaniem Espera. I niech Bóg ma w swej opiece tego, kto złamie śluby… do czego, jak sądzę, zamierza mnie pan nakłonić.
– Może i tak – powiedział Reich z powagą. – Możliwe, że podsuwam panu myśl, iż złamanie ślubów może się opłacić. Rozważam wysokość sumy… większej, niż pan, albo jakikolwiek esper drugiego stopnia widział w swoim życiu.
– Ben, niech pan da spokój. Nie jestem ciekaw.
– Załóżmy jednak, że ktoś złamał śluby. Co konkretnie mu grozi?
– Ostracyzm.
– Tylko tyle? I to jest takie straszne? Przecież zarobi ogromną forsę. Bystrzejsi spośród wnikaczy zrywali z Ligą i wcześniej. Poddawano ich ostracyzmowi. I co z tego? Ellery, niech pan wreszcie zmądrzeje.
West uśmiechnął się z odcieniem wyższości.
– Nie zrozumie pan tego, Ben.
– No to proszę mi wytłumaczyć tak, bym zrozumiał.
– Wspomniał pan o tych pozbawionych praw wnikaczach… takich jak Jerry Church. Nie okazali się tacy cwani, jak pan sądzi. To jest mniej więcej tak… – West zamyślił się na chwilę. – Zanim chirurgia uporała się z niektórymi problemami, istnieli upośledzeni ludzie, zwani głuchoniemymi.
– To ci, którzy nie mogli mówić ani słyszeć?
– Nie inaczej. Porozumiewali się za pomocą języka gestów. Oznaczało to, iż nie mogli nawiązać kontaktu z nikim oprócz innych głuchoniemych. Pojmuje pan? Musieli trzymać ze sobą albo nie mogliby żyć w ogóle. Jeśli człowiek nie może porozmawiać ze znajomymi i przyjaciółmi, straci rozum.
– I co dalej?
Niektórzy z nich zajęli się wymuszaniem. Opodatkowali najbogatszych spośród innych głuchoniemych. Jeśli ofiara odmawiała cotygodniowej zapłaty, wykluczano ją ze społeczności. Nikt jednak nie odmawiał, ponieważ wybór zawsze był prosty: zapłać albo pozostaniesz samotny, aż zwariujesz.
– Chce pan rzec, iż wy, wnikacze, jesteście jak ci głuchoniemi?
– Nie, panie Reich. Mówię o was, ludziach normalnych. Jeśli którykolwiek z nas musiałby żyć wyłącznie pomiędzy wami, zwariowałby. Dlatego proszę dać mi spokój. Jeśli kombinuje pan coś paskudnego, nie chcę o tym wiedzieć.”
„– Przecież to bez sensu. Jeśli ktoś ma dość zdolności i charakteru, by zadrzeć ze społeczeństwem, jest z całą pewnością osobnikiem nieprzeciętnym. Należy go cenić. Należy poprawić jego psychikę i przekształcić w jednostkę wartościową. Dlaczego go odrzucać? Ten, kto tak czyni, otrzymuje w końcu społeczność owiec.”
„Człowiek do przeróbki” – hierarchiczne społeczeństwo, w którym zbrodnia karana jest w szczególny sposób, świat stworzony przez Bestera stał się naszą codziennością.
„Właśnie się budziłem – rzekł kwaśno. – Po raz pierwszy w życiu naprawdę się budziłem. Słyszałem… Nie wiem, jak to wyrazić. Nieskończoność i zero. To było coś ważnego. Prawdziwego. Potem znów zasnąłem i znalazłem się tutaj.
– Maleńka poprawka – uśmiechnęła się Duffy. – Obudziłeś się, nie zasnąłeś.
– Właśnie że nie! – ryknął Reich. – Teraz śpię! – Usiadł w pościeli. – Masz jakiś haj? Cokolwiek… opium, hasz, somnar, lette… Muszę się obudzić, Duffy. Muszę wrócić do rzeczywistości.”
"Jesteście pasożytami, chcącymi zachować umiejętności ESP dla ograniczonego kręgu osób, by móc maksymalnie wykorzystywać pozostałą część ludzkości. "
• Alfred Bester Człowiek do przeróbki, („The Demolished Man”), przekład Andrzej Sawicki,
• Encyklopedia fantastyki, strona autora.


