My / Jewgienij Zamiatin

My

My, Jewgienij Zamiatin, Wydawnictwo Rebis, seria Wehikuł Czasu, 2020.

Od tłumacza – Adam Pomorski:

„Eugeniusz Zamiatin (1884-1937), głośny i tłumaczony u nas przed wojną, jest dziś dla większości polskich czytelników postacią nieznaną. Tak gruntowne zapomnienie zawdzięcza ten mistrz rosyjskiej prozy XX wieku stalinowskiej proskrypcji. Zmuszony do opuszczenia ZSRR (którego obywatelstwo zachował zresztą do śmierci w Paryżu) w roku 1931, wciągnięty został na czarną listę pisarzy tak skutecznie, że pierwsza w ojczyźnie publikacja słynnej na cały świat powieści My (1920) stała się wydawniczą sensacją anno 1988. Publikacja ta zbiegła się z rosyjskim krajowym pierwszym wydaniem powieści Orwella 1984, dla której była niewątpliwie pierwowzorem, i Nowego wspaniałego świata Huxleya, który inspirację czerpał zapewne także z powieści Zamiatina.”

Notatka 1 Konspekt:
OBWIESZCZENIE
NAJROZUMNIEJSZA LINIA
POEMAT

„Przepisuję po prostu — słowo w słowo — to, co dziś opublikowano w „Gazecie Państwowej”:

„Już tylko 120 dni dzieli nas od zakończenia budowy Integralu. Zbliża się wielka historyczna chwila, w której pierwszy Integral wzbije się w przestrzeń międzygwiezdną. Tysiąc lat temu wasi bohaterscy przodkowie ustanowili władzę Państwa Jedynego na całym globie ziemskim. Przed wami jeszcze chlubniejsze zadanie: szklanym, elektrycznym, płomiennym Integralem scałkować nieskończone równanie wszechświata. Przed wami zadanie jeszcze chlubniejsze: narzucić dobroczynne jarzmo rozumu nieznanym istotom z obcych planet — być może pozostającym jeszcze w dzikim stanie wolności. Jeżeli nie zdołają pojąć, że przynosimy im matematycznie bezbłędne szczęście, obowiązkiem naszym będzie zmusić je do szczęścia. Pierwszym naszym orężem będzie jednak słowo.

W imieniu Dobroczyńcy obwieszcza się wszystkim numerom Państwa:

Każdy numer zdolny do poniższych czynności obowiązany jest układać traktaty, poematy, manifesty, ody lub inne dzieła poświęcone pięknu i wielkości Państwa Jedynego.

Utwory te stanowić będą pierwszy ładunek Integralu.

Niech Żyje Państwo Jedyne, niech żyją numery, niech żyje Dobroczyńca!”.

Pisząc to czuję: policzki mi płoną. Tak: scałkować monumentalne kosmiczne równanie. Tak: wyprostować wielką krzywą, dopasować ją do stycznej — asymptoty — do prostej. Albowiem linia Państwa Jedynego to — prosta. Wielka, cudowna, precyzyjna, rozumna prosta — linia najrozumniejsza z rozumnych…

Ja, ∆-503, konstruktor Integralu — jestem tylko jednym z matematyków Państwa. Moje pióro nawykłe do cyfr nie jest zdolne stworzyć muzyki asonansów i rymów. Spróbuję tylko notować to, co myślę — czy raczej to, co my myślimy (właśnie tak: my, i niech to MY stanie się tytułem moich notatek). Będzie to jednak pochodna naszego życia, matematycznie doskonałego życia Państwa Jedynego — czy zatem, same przez się, mimo woli autora, notatki te nie staną się poematem? Staną się — wierzę i wiem.

Pisząc to czuję: policzki mi płoną. Pewnie czegoś podobnego doznaje kobieta, kiedy po raz pierwszy czuje w sobie puls nowego — jeszcze mikroskopijnego, ślepego człowieczka. To ja, a zarazem — nie ja. Długie miesiące trzeba go będzie karmić sobą, swoim sokiem i krwią, a potem — z bólem oderwać od siebie i złożyć u stóp Państwa.

Lecz gotów jestem, jak każdy — czy prawie każdy z nas. Jestem gotów.”

Zapomnieć

że jesteś – gramem, poczuć się milionową cząstką tony…

 

Tak miło jest czuć na sobie czyjeś bystre oko, które miłośnie chroni nas przed najmniejszym błędem, przed najmniejszym nawet fałszywym krokiem.

Mefi

„Państwo Jedyne i spisek „Mefi” – to nie dwa przeciwieństwa, to tylko dwa stadia: terror buntowniczego ruchu z chwilą zwycięstwa przeistacza się w terror inkwizycji Państwa-Boga, który z kolei rodzi terror buntu i tak da capo. „Stadium prorockie – pisał Zamiatin – to największe wzloty, wielkość duchowa i romantyzm. Chrześcijanie w katakumbach. W stadium apostolskim głoszą swą wiarę jawnie, nadal jednak tocząc ideologiczną walkę, jeszcze nie zwyciężyli. W stadium kościelnym wreszcie – zwyciężyli na ziemskiej płaszczyźnie. I tak wszyscy zwycięscy chrześcijanie rozpoczynają przymusowe zbawienie: przemocą, mieczem, ogniem…”

A przecież to poczucie własnej odrębności, indywidualności ma tylko oko, w którym tkwi jakiś paproch, palec, który się obiera, ząb, który boli: zdrowego oka, palca, zęba — jakby nie było. Świadomość indywidualna — to tylko choroba. Czyż to nie jasne?

Wolność

„Wyzwolenie”? Zdumiewające: jak żywotne są w obrębie gatunku ludzkiego zbrodnicze instynkty. Świadomie powiadam: „zbrodnicze”. Wolność i zbrodnia związane są ze sobą jak… powiedzmy: jak ruch aero z jego prędkością: prędkość aero = 0 — wówczas się nie porusza; wolność człowieka = 0 — wówczas nie popełnia zbrodni. To jasne. Jedyny sposób, by uwolnić człowieka od zbrodni, to uwolnić go od wolności. Ledwie zdążyliśmy się od tego uwolnić (w kosmicznej skali wieku — to, rzecz jasna, „ledwie”), a już jakieś żałosne niedouczki…”

my

"Bez wahań, bez błędów. Prawda jest jedna, słuszna droga - jedna; i prawda ta - to dwa razy dwa, a ta słuszna droga - to cztery."

„To wbrew naturze: żeby myśląca, widząca istota żyła wśród nieprawidłowości, niewiadomych, iksów. Jakby wam zawiązano oczy i zmuszono do chodzenia, macania, potykania się, a wiecie — gdzieś tu całkiem blisko jest krawędź, jeden tylko krok — i zostanie z was tylko rozpłaszczony, poszarpany kawał mięsa. Czyż to nie to samo?

A gdyby tak nie czekając — samemu głową w dół? Czy to nie będzie jedyne słuszne wyjście, co od razu wszystko rozstrzygnie?”

Niemożliwości

„wiedza to tchórzostwo
– … Tak: uciekajcie na górę! Tam was – wyleczą, tam was do mdłości nakarmią jadalnym szczęściem, aż w sytości będziecie spokojnie drzemać, pochrapując w sposób zorganizowany, do taktu – słyszycie tę wielką symfonię chrapania? Śmieszni jesteście: chcą was uwolnić od znaków zapytania, które wiją się jak robaki, gryzą i dręczą jak robaki. A wy stoicie i słuchacie mnie. Prędzej – na górę – na Wielką Operację! Co wam do tego, że ja tu zostanę sama? Co wam do tego – skoro nie chcę, żeby za mnie chcieli inni, ale chcę chcieć sama – skoro chcę niemożliwości…”

Szczęście

„Jak przedtem: wargi chlapią, tryskają, słowa biją gejzerem.

— Pojmujecie („p” — gejzer) — starożytny mit raju… To przecież o nas, o dzisiejszych czasach. Tak! Zastanówcie się. Tych dwoje w raju miało wybór: albo szczęście bez wolności, albo wolność bez szczęścia: tertium non datur. Ale, osły jedne, wybrali wolność — i cóż: rzecz prosta — potem przez wieki tęsknili do oków. Do oków — pojmujecie — z ich braku cały Weltschmerz. Przez wieki! Dopiero my znowu wpadliśmy na pomysł, jak przywrócić szczęście… Ale posłuchajcie, posłuchajcie tylko! Starożytny Bóg — i my — obok, przy jednym stole. Tak! Pomogliśmy Bogu ostatecznie zwyciężyć diabła — to przecież on podkusił ludzi, by złamali zakaz i skosztowali zgubnej wolności, on — wąż podstępny. A my główkę pod obcas — trrach! I po krzyku: znowu mamy raj. Znowu jesteśmy prości, niewinni jak Adam i Ewa. Bez tego całego mętliku — dobro, zło: wszystko proste jak drut, rajsko, dziecinnie proste. Dobroczyńca, Maszyna, Sześcian, Dzwon Gazowy, Opiekunowie — to wszystko jest dobre, to wszystko jest wielkie, piękne, szlachetne, wzniosłe, kryształowo czyste. Albowiem to stoi na straży naszej nie-wolności — to znaczy naszego szczęścia. Starożytni by tu zaczęli mędrkować, roztrząsać, szukać dziury w całym — etyczne, nieetyczne… No, dobra: taki właśnie zasunę rajski poemacik. I do tego w najpoważniejszym tonie… Pojmujecie? Ekstra, no nie?”

Wieczorem, godzina 22

„Z trudem trzymam pióro w ręku: tak niezmierne zmęczenie po wszystkich oszałamiających zdarzeniach dzisiejszego ranka. Czyżby runęły zbawcze, odwieczne mury Państwa Jedynego? Czyżbyśmy znowu postradali dach, znaleźli się w dzikim stanie wolności — jak nasi dalecy przodkowie? Czy nie ma już Dobroczyńcy? Przeciw… W Dzień Jednomyślności — przeciw? wstyd mi za nich, boleśnie, strasznie. A zresztą — co to za „oni”? Czy ja to „oni”, czy „my” — skąd mogę wiedzieć?”

Zabawki

„Bardzo teraz cicho i pusto we mnie — jak w domu, gdy wszyscy wyjdą, a ktoś chory leży sam, wyraźnie słysząc dobitne, metaliczne postukiwanie myśli.

Być może to „wyładowanie” wyleczyło mnie wreszcie z mojej dręczącej „duszy” — znowu stałem się taki sam, jak my wszyscy. W każdym razie teraz, nie odczuwając żadnego bólu, wyobrażam sobie O na stopniach Sześcianu, widzę ją w myślach pod Dzwonem Gazowym. A jeżeli tam, na Operacyjnym, wymieni moje imię — to trudno: w ostatniej chwili — nabożnie i z wdzięcznością ucałuję karzącą rękę Dobroczyńcy. Wobec Państwa Jedynego mam to prawo — ponieść karę, i prawa tego się nie wyrzeknę. Nikt spośród nas, numerów, nie może, nie śmie zaprzeć się swego jedynego — a zatem najcenniejszego — prawa.

… Cichutko, z metaliczną dobitnością postukują myśli: nieznane aero unosi mnie w niebieską wyżynę moich najmilszych abstrakcji. Widzę, jak tutaj — w przeczystym, rozrzedzonym powietrzu — z lekkim trzaskiem, jak opona pneumatyczna — pęka mój wywód na temat „aktywnego prawa”. Widzę jasno, że to tylko odprysk idiotycznego przesądu starożytnych — ich idei „prawa”.

Są idee gliniane — i są idee na wieki utrwalone w złocie czy w naszym drogocennym szkle. Aby zaś ustalić materiał idei, wystarczy tylko kapnąć na nią silnie działającym kwasem. Jeden z takich kwasów znany był też starożytnym: reductio ad finem. Zdaje się, że tak to się u nich nazywało; bali się jednak tego jadu, woleli widzieć niebo choćby byle jakie, choćby gliniane, niby zwykła zabawka niż niebieską nicość. My natomiast — chwała Dobroczyńcy — jesteśmy dorośli i zabawek nam nie potrzeba.”

Podsumowanie

wasz cień was widzi / przez cały czas widzi. Rozumiecie?

My, Jewgienij Zamiatin, Wydawnictwo Rebis, seria Wehikuł Czasu, 2020.

My – REBIS

Share
Pin
Tweet
Related
mechaniczna pomarańcza

„Mechaniczna pomarańcza” / Anthony Burgess

„Mechaniczna pomarańcza” – „Nad przyczyną dobroci nie główkują, więc czemu na odwrót? Jeżeli wpychle są dobre to dlatego, że lubią, a ja wcale im tych przyjemności bym nie odbierał, i to samo na odwrót. A tak się złożyło, że ja właśnie wolę na odwrót.” – Anthony Burgess

Comments

What do you think?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

instagram:

Ten komunikat o błędzie jest widoczny tylko dla administratorów WordPressa

Błąd: nie znaleziono kanału o identyfikatorze 1.

Przejdź na stronę ustawień kanału Instagramu, aby utworzyć kanał.