Ubik, Philip K. Dick – immanentny świat umysłu.
Ubik, przełożył Michał Ronikier, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2012.
Philip Dick, człowiek który wszedł bezszelestnie do świata, otworzył drzwi bez pukania i pozwolił czytelnikom podążać za sobą. W Ubik bezszwowo wchodzimy w rzeczywistość, w której zmarli utrzymują ograniczoną formę świadomości w stanie pół-życia, a przedmioty ulegają regresji do wcześniejszych wersji rynkowych. Ubik – jedyna stała, w transformowalnej formie.
Świat otaczający nas w kreacji / zapisie rzeczywistości autora nie jest anomalią, dla bohaterów jest on immanentnym stanem umysłu. Philip Dick i jego postrzeganie świata jest mi znacznie bliższe, niż przykładowo braci Strugackich, u Dicka nie ma jakby granic, opisów przejścia (mowa jedynie o książce Ubik) czy objaśniania otaczającego nas świata / rzeczywistości. Brak widocznych szwów, nie poznajemy reguł obcego, bo nie ma obcego, jest jedynie świat immanentny.
Philip K. Dick
1928 - 1982
autor licznych książek i opwiadań, wśród nich m.in. „Człowiek z wysokiego zamku”, „Labirynt śmierci”, „Radio Wolne Albemuth” czy powieść „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?” – na podstawie której nakręcono Blade Runner, film neo-noir z 1982 roku.
„– Noc już zapadła – powiedział Runciter. Przynajmniej dla Elli. A może i dla niego, o ile nie uda mu się znaleźć zaginionych telepatów, parakinetyków, jasnowidzów, rezurektorów i animatorów
Hollisa. Utracił żonę, a na domiar złego został pozbawiony możliwości skorzystania z jej rady, jako że Jory wyrugował Ellę, zanim zdążyła mu jej udzielić.
– Gdy na nowo zdeponujemy ją w chłodni – ględził von Vogelsang – nie ulokujemy już Jory’ego blisko niej. Właściwie, o ile zgodzi się pan na nieco wyższą opłatę miesięczną, możemy umieścić ją w starannie izolowanej komorze, której ściany wyłożone są dodatkowo warstwą teflonu-26, w celu wyeliminowania wszelkich wpływów heteropsychicznych czy to ze strony Jory’ego, czy też kogokolwiek poza nim.
– Nie jest już za późno? – spytał Runciter, wynurzając się na chwilę z depresji, w której pogrążyło go to wydarzenie.
– Jej powrót jest możliwy. Gdy tylko wycofa się Jory, a także inne osoby, które mogły ewentualnie dostać się do niej ze względu na jej osłabienie. Jest dostępna niemal dla każdego. – Von Vogelsang zagryzł wargi, najwyraźniej zastanawiając się nad sytuacją. – Izolacja może jej nie odpowiadać, panie Runciter. Nie bez powodu umieszczamy pojemniki – czyli trumny, jak niefachowo a powszechnie się je nazywa – tak blisko siebie. Wzajemne wnikanie w swe życie umysłowe daje tym półżywym jedyną…
– Proszę od razu umieścić ją w osobnym pomieszczeniu – przerwał mu Runciter. – Lepiej, żeby przebywała w izolacji, niż żeby nie istniała w ogóle.
– Ona istnieje – poprawił go von Vogelsang. – Jedynie nie może nawiązać z panem kontaktu, a to jest różnica.
– To różnica metafizyczna, która nie ma dla mnie żadnego znaczenia – oświadczył Runciter.
– Odizoluję ją – mówił von Vogelsang – ale myślę, że ma pan rację: już jest za późno. Jory przeniknął do niej na stałe, przynajmniej w pewnym obszarze. Bardzo mi przykro.
– Mnie również – szorstko powiedział Runciter.
żeby nie istniała w ogóle.
– Ona istnieje – poprawił go von Vogelsang. – Jedynie nie może nawiązać z panem kontaktu, a to jest różnica.
– To różnica metafizyczna, która nie ma dla mnie żadnego znaczenia – oświadczył Runciter.”
„Przyjaciele, nadszedł czas wyprzedaży i właśnie o tyle obniżamy cenę wszystkich naszych bezszmerowych elektrycznych aparatów Ubik. Tak jest, cennik przestał się liczyć. I pamiętajcie: każdy z aparatów Ubik znajdujących się u nas na składzie był używany zgodnie z instrukcją.”
„Najlepiej zamawiać piwo, mówiąc: Ubik. Warzone na doborowym chmielu i wysokiej jakości wodzie, dojrzewające powoli celem osiągnięcia idealnego smaku, piwo Ubik jest w tym kraju piwem numer jeden. Produkowane tylko w Cleveland.”
„Błyskawiczny Ubik ma wszystkie walory świeżo parzonej kawy z ekspresu. Twój mąż powie: „Ależ kochanie, dotąd uważałem, że robisz kawę taką sobie, ale teraz – bomba!” Nieszkodliwy, jeśli używać zgodnie z instrukcją”
„Rewelacyjny nowy sos do sałatek Ubik. Nie włoski, nie francuski: całkowicie nowe i odmienne doznanie smakowe, które zaczyna podbijać świat. Daj się ponieść Ubikowi! Nieszkodliwy po przyrządzeniu według instrukcji.”
„Masz kłopoty materialne? Odwiedź panienkę w kasie oszczędnościowo-pożyczkowej Ubik. Ona uwolni cię od zmartwień. Powiedzmy na przykład, że zaciągniesz pożyczkę oprocentowaną w wysokości 59 poscredów. A więc wyniesie to razem…”
"– To, co my uważamy za wypadek – stwierdził von Vogelsang – jest w istocie tylko przejawem działalności Boga. W pewnym sensie całe życie można nazwać wypadkiem. A jednak…"
„– Chyba złożę u producenta skargę. Na pańską… – Urwał. Coś dławiło go w gardle, nie mógł oddychać ani mówić. Potem ucisk osłabł na chwilę – ulegającą regresji aptekę – dokończył.”
– Jak pan widzi, mam rację – powiedziały drzwi tonem pełnym satysfakcji.
„– Jako czynnik mogący mieć wpływ na przetrwanie gatunku ludzkiego – rzekł Joe – zdolności pani są równie ważne jak właściwości psi. Szczególnie dla nas, normów. Czynnik antypsi przywraca w sposób naturalny równowagę ekologiczną. Jeden owad umie latać, inny więc potrafi tkać pajęczynę, aby go schwytać. Czy można to nazwać nielataniem? U pewnych mięczaków rozwinęła się twarda muszla ochronna – ptaki nauczyły się więc unosić mięczaka wysoko w górę i upuszczać go na kamienie. W pewnym sensie jest pani czymś w rodzaju istoty żerującej na ludziach o zdolnościach psi, tak jak oni są istotami żywymi żerującymi na nas – normach. To panią czyni przyjaciółką ludzi należących do klasy normów. Równowaga, pełny cykl, drapieżnik i ofiara. Ten system wydaje się wieczny i szczerze mówiąc, nie wiem, jak można by go udoskonalić.
– Mogę zostać oskarżona o zdradę – powiedziała Pat.
– Czy to panią martwi?
– Martwię się, że pewni ludzie będą się do mnie wrogo odnosić. Ale wydaje mi się, że nie da się przejść przez życie, nie wzbudziwszy czyjejś nieżyczliwości: nie można zadowolić wszystkich, bo ludzie pragną wielu różnych rzeczy. Dogadzając jednemu, robi się przykrość drugiemu.
– Jaki jest pani przeciwtalent? – spytał Joe.
– Trudno mi wytłumaczyć.
– Mówiłem ci już – wtrącił G.G. Ashwood – to coś niezwykłego. Nigdy dotąd o czymś takim nie słyszałem.
– Jakiego typu zdolności psi pani neutralizuje?
– Umiejętność jasnowidzenia – powiedziała Pat. – Tak mi się wydaje. – Wskazała na G.G. Ashwooda, który nadal uśmiechał się z entuzjazmem. – Wasz wywiadowca, pan Ashwood, wytłumaczył mi to. Wiedziałam, że robię coś dziwnego, zawsze zdarzały mi się takie dziwne momenty, już od szóstego roku życia. Nigdy nie przyznałam się do tego rodzicom, bo czułam, że ich to zmartwi.
– Czy oni są jasnowidzami?
– Tak.
wieczny i szczerze mówiąc, nie wiem, jak można by go udoskonalić.
– Mogę zostać oskarżona o zdradę – powiedziała Pat.
– Czy to panią martwi?
– Martwię się, że pewni ludzie będą się do mnie wrogo odnosić. Ale wydaje mi się, że nie da się przejść przez życie, nie wzbudziwszy czyjejś nieżyczliwości: nie można zadowolić wszystkich, bo ludzie pragną wielu różnych rzeczy. Dogadzając jednemu, robi się przykrość drugiemu.”
"– Od kiedy – zwrócił się do Franceski Spanish Don Denny – preparaty psychodeliczne są ci potrzebne do halucynacji? Całe twoje życie jest halucynacją na jawie."
„Ja jestem Ubik. Zanim świat był, jam jest. Stworzyłem słońca. Stworzyłem światy. Stworzyłem istoty żywe i miejsca przez nie zamieszkiwane; umieszczam je to tu, to tam. Idą, gdzie im każę, robią, co im polecę. Jestem słowem i nigdy nie bywa wypowiedziane moje imię – imię, którego nikt nie zna. Nazywają mnie Ubik, ale nie to jest moje imię. Ja jestem. Ja będę zawsze.”


