Moienzi Nzadi. U wrót Konga | Rzeka pochłaniająca wszystkie inne rzeki, Tadeusz Dębicki

Tadeusz Dębicki Moienzi Nzadi. U wrót Konga

Moienzi Nzadi. U wrót Konga, to wciągająca relacja z podróży kpt. Tadeusza Dębickiego do Konga, pierwszy raz wydana w 1928 roku (Nakład Gebethnera i Wolffa), zawierała dziesięć ilustracji. Tadeusz Dębicki jako oficer na statku „Mateba” odbył rejs z Antwerpii do Konga Belgijskiego. Miał wiele okazji aby na własne oczy zobaczyć jak traktowani są mieszkańcy Konga przez białych, swoje wyraziste poglądy na temat niewolnictwa wyraził dobitnie w Moienzi Nzadi (dawna nazwa, zanim rzekę przemianowano na Kongo). Świetny humor, bogate i barwne słownictwo, jakim posługuje się autor, by wyrazić piękno otaczającego świata sprawiają, że książkę czyta się z zainteresowaniem, czytając można stać się niemal jednym z marynarzy pod wodzą kpt. Tadeusza Dębickiego.

Tadeusz Dębicki Moienzi Nzadi. U wrót Konga, Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2016, wydanie II, Seria Faktyczny Dom Kultury, wstęp Olga Stanisławska.

Autor wspomina, iż podczas podróży robił zdjęcia, jednak jak dotąd nie udało mi się znaleźć informacji, czy zachowały się do dnia dzisiejszego.

„Przede wszystkim – jest bardzo młody. Tadeusz Dębicki ma dwadzieścia pięć lat, gdy w roku 1927 wyrusza z Antwerpii ku brzegom Afryki. Przygoda zapowiada się niezwykle – oto płynie do Konga w służbie belgijskiej kompanii handlowej, jak niemal czterdzieści lat wcześniej Joseph Conrad.

Świat, który otwiera się przed nim, Dębicki chłonie wszystkimi zmysłami. Obdarzony rzadkim talentem obserwacji, z pasją kładzie na papier poetyckie opisy pełne barw i zapachów. Nawet kiedy wpisuje się w powszechne tropy obfitej literatury podróżniczej swej epoki, ujmuje niespotykaną energią. Jego ambicją pozostaje rzetelnie i precyzyjnie oddać rzeczywistość. Poruszany niezwykle silną potrzebą społecznej sprawiedliwości, nie waha się jednak przy tym formułować własnych ocen.

To, co uczyni jego relację wyjątkową na tle współczesnych mu czasów, to właśnie zadziwiająca wyrazistość poglądów Dębickiego – jego bezwarunkowy antykolonializm.”

Olga Stanisławska (fragment wstępu)

"Padlinożerne, białe sępy, rozgrzebawszy już swymi szponami śmietnisko Europy, znalazły w Afryce niewyczerpany skarbiec klejnotów nęcących swym blaskiem ich chciwe oczy. "

„Jeżeli postęp zwycięży, wówczas każdy wolny skrawek ziemi będzie pokryty asfaltem, cementem lub higienicznym, pyłochronnym brukiem, drzewom i kwiatom wolno będzie rosnąć jedynie na specjalnych, ogrodzonych i ciasnych skwerach, a ostatni potężny lew, dawny władca puszczy, zdechnie na suchoty w żelaznej klatce otoczony gapiami. Skrawek nieba będzie można dojrzeć tylko z dna zawrotnie głębokich kanionów utworzonych przez żelazobetonowe drapacze chmur. A jeśli ktoś między załatwieniem dwóch korzystnych interesów będzie miał tyle wolnego czasu, aby z dna takiej ciemnej kotliny spojrzeć przez chwilę ku niebu, ujrzy wypisane na nim brudnym, brunatnym dymem reklamy drogich hoteli i tanich papierosów. I będzie to się nazywało zamienianiem pustyń w kwitnące miasta.”

Niewolnictwo

„Na międzynarodowej konferencji geograficznej w roku 1876 w Brukseli postanowiono „zbadać, jakie kroki należy poczynić celem zniesienia niewolnictwa w Afryce, rozjaśnić ciemności, spowijające jeszcze tę część świata, zbadać bogactwa, które zdają się niewyczerpane, jednem słowem, zanieść tam skarb cywilizacji”. W roku 1891 czterystu czarnych, należących do ekspedycji europejskiej, niosącej właśnie „skarb cywilizacji”, umiera z głodu. W rok później, w innej ekspedycji, na ogółem sześciuset tragarzy pada z głodu i wycieńczenia czterystu pięćdziesięciu.

To tylko kilka drobnych przykładów. Można by zebrać ich setki. Jedynie kilka drobnych przykładów, jak ciężko jest pracować dla Murzynów. A oni, niewdzięczni, buntują się jeszcze przeciwko swym białym oswobodzicielom, którzy, zaprawdę, przybyli do Afryki jedynie i tylko w imię cywilizacji i pracują tylko dla idei. Oswobodziciele, którzy oswobodzili ich chyba tylko… z wolności.

A wszystkie przytoczone powyżej fakty zachodziły niezawodnie w celu „polepszenia warunków moralnych i materialnych krajowców”, gdyż do tego zobowiązali się biali, podpisując 26 lutego 1885 roku punkt piąty Ogólnego Aktu Berlińskiego dotyczącego „konwencjonalnego basenu Konga”. Warunkiem koniecznym do wypełnienia tego zobowiązania było oczywiście „efektywne zajęcie” Konga.

A Murzyni nawet nie zdają sobie sprawy z tego, ile kosztuje takie ich cywilizowanie i jak poświęcają się dla nich narody europejskie (które chyba nie miałyby już nic innego do roboty, gdyby ponosiły jakieś ofiary dla czarnych).

Kraj złota, radium i diamentów, niewyczerpanych kopalń miedzi, bogatych złóż i żył żelaza, węgla, nafty, cyny, królestwo wspaniałej fauny o cennych kłach lub skórach, ojczyzna bajecznej flory, dającej przeróżne owoce, dostarczającej tłuszczów lub chemikaliów, mających własności trujące i lecznicze, kraina rzek i jezior zarybionych, gór wysokich, bogatych w minerały, puszcz potężnych, stepów, sawann i pustyń – serce i skarbiec środkowej Afryki – to basen Moienzi Nzadi. Padlinożerne, białe sępy, rozgrzebawszy już swymi szponami śmietnisko Europy, znalazły w Afryce niewyczerpany skarbiec klejnotów nęcących swym blaskiem ich chciwe oczy. Z radosnym krakaniem rzuca się wszystko na łup nieoczekiwany, dający możność łatwego zapchania żołądków i kieszeni. Dziobią się wzajemnie między sobą i wyrywają pierze ze łbów i skrzydeł, starając się porwać kąski jak największe, których nawet unieść ani przełknąć nie mogą. I nie wiadomo przed kim, przed szczątkami własnego sumienia zapewne, usprawiedliwiając się, krzyczą: „Jesteśmy dobroczyńcami! Niesiemy cywilizację! Niesiemy kulturę!”

„Jesteśmy dobroczyńcami! Niesiemy cywilizację! Niesiemy kulturę!”

Tadeusz Dębicki Moienzi Nzadi. U wrót Konga

„Zaprawdę, Rzym mniej ucierpiał od najścia Wandalów niż te kraje od cywilizowanych odkrywców i misjonarzy.”

Leopold II Koburg król Belgów w latach 1865-1909 (właściciel Konga, formalnie Kongo nie należało do Belgii, tylko do Leopolda II), znany jako jeden z najbrutalniejszych władców, przypisuje się mu zamordowanie ponad sześciu milionów (inne źródła podają do ośmiu milionów) mieszkańców Konga,

• Adam Hochschild „Duch króla Leopolda. Opowieść o chciwości, terrorze i bohaterstwie w kolonialnej Afryce” Świat Książki,

• Kongo, obecnie Demokratyczna Republika Konga, 

• Tadeusz Dębicki 1902-1952, autor: „Z dziennika marynarza”, „Od brzegu do brzegu (opowieść morska)” 

•Tadeusz Dębicki miał sprecyzowane poglądy na temat kolonializmu i postępowania kolonialistów z miejscową ludnością, zwłaszcza Belgów, którzy znani byli ze swej brutalności.

 

Share
Pin
Tweet
Related
Niewidzialne miasta Italo Calvino

Italo Calvino Niewidzialne miasta

„Nie ulotne mgły pamięci, nie suchą przejrzystość, ale spaleniznę wypalonych egzystencji, która tworzy skorupę na miastach, gąbkę nasyconą życiową materią, zator przeszłości teraźniejszości przyszłości, który wstrzymuje życie skamieniałe w złudzeniu ruchu – oto co znajdowałeś u kresu podróży.”

Comments

What do you think?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

instagram:

Ten komunikat o błędzie jest widoczny tylko dla administratorów WordPressa

Błąd: nie znaleziono kanału o identyfikatorze 1.

Przejdź na stronę ustawień kanału Instagramu, aby utworzyć kanał.