Paradyzja Janusz Zajdel

paradyzja

Paradyzja
Janusz A. Zajdel
1938-1985

„— Są­dzisz za­pew­ne — po­wie­dział — że z tych słów i ge­stów, któ­re re­je­stru­je Cen­tra­la, trud­no stwo­rzyć praw­dzi­wy ob­raz na­stro­jów spo­łe­czeń­stwa. Po czę­ści masz ra­cję. Lu­dzie, zwłasz­cza wów­czas, gdy mają peł­ną świa­do­mość, że są ob­ser­wo­wa­ni, sta­ra­ją się nie wy­po­wia­dać i nie czy­nić tego, co mo­gło­by im być za­pi­sa­ne na mi­nus. No i bar­dzo do­brze! Czyż nie o to cho­dzi?

— Taak… — mruk­nął Ri­nah nie­pew­nie. — Ale… w ta­kiej sy­tu­acji… czy moż­na po­znać praw­dzi­we po­glą­dy, opi­nie, my­śli ludz­kie?

— To rze­czy­wi­ście trud­ny pro­blem, ale za­pew­niam cię, że Cen­tra­la ma i na to spo­so­by. Sys­tem Za­bez­pie­czeń nie jest skost­nia­ły w swej struk­tu­rze i me­to­dach; on usta­wicz­nie ewo­lu­uje, roz­wi­ja się, ulep­sza! Czy wiesz, od cze­go za­czy­na­li nasi przod­ko­wie, pierw­si przy­by­sze do tego ukła­du? Oni nie mie­li ani tej tech­ni­ki, ani opa­no­wa­nych me­tod dzia­ła­nia, a pro­ble­my były ta­kie same, może na­wet trud­niej­sze. Z ze­wnątrz groź­ba kar­nej eks­pe­dy­cji z Zie­mi; od we­wnątrz zaś… nie wiem, czy zda­jesz so­bie spra­wę, co się tu­taj dzia­ło. Są­dzę, że Alvi, jako hi­sto­ryk, po­tra­fi ci le­piej przed­sta­wić sy­tu­ację w Pa­ra­dy­zji… a wła­ści­wie, jesz­cze nie w Pa­ra­dy­zji, lecz we wnę­trzu dwu­na­stu pro­wi­zo­rycz­nie po­wią­za­nych ze sobą wal­co­wa­tych kon­te­ne­rów, krą­żą­cych po or­bi­cie wo­kół Tar­ta­ru…

— Krót­ko mó­wiąc — wtrą­cił Alvi — nie wszy­scy byli za­chwy­ce­ni tym, cze­go do­wie­dzie­li się po obu­dze­niu z ana­bio­zy, że nie będą mo­gli osie­dlić się na pla­ne­cie, jak prze­wi­dy­wa­no w pier­wot­nych pla­nach, lecz miesz­kać będą w or­bi­tal­nej ko­lo­nii… Jed­ni chcie­li wra­cać, inni nie do­wie­rza­li wy­ni­kom ba­dań i twier­dzi­li, że Tar­tar na­da­je się do za­sie­dle­nia… Zda­rza­li się tacy, co w de­spe­ra­cji go­to­wi byli znisz­czyć nowo two­rzo­ną or­bi­tu­ją­cą ko­lo­nię wraz z wszyst­ki­mi jej miesz­kań­ca­mi.”

"— Wol­ność, jak twier­dzi no­wo­cze­sna fi­lo­zo­fia, to świa­do­mość ogra­ni­czeń,
któ­rym czło­wiek pod­le­ga..."

myśl, co chcesz, ale nie daj się na tym przy­ła­pać

„— Czy za­mier­za­cie… prze­nieść się gdzie in­dziej, nim roz­sy­pie się wresz­cie to za­rdze­wia­łe pu­dło?

— Zbu­du­je­my nową, trwal­szą i lep­szą sztucz­ną pla­ne­tę. A ra­czej nasi da­le­cy po­tom­ko­wie ją zbu­du­ją. Na ra­zie nie stać nas jesz­cze na roz­po­czę­cie tego dzie­ła, ale pla­ny już są opra­co­wy­wa­ne. Za­miast sta­li bę­dzie tam uży­ty chrom, tan­tal, pal­lad… Mamy tego pod do­stat­kiem na Tar­ta­rze. Kie­dyś po­wsta­nie pięk­na, wspa­nia­ła i nie­znisz­czal­na sztucz­na pla­ne­ta. Nowa Pa­ra­dy­zja, gdzie każ­dy z nas, za­miast skrom­nych dwu­dzie­stu me­trów po­wierzch­ni na oso­bę, bę­dzie miał jej kil­ka­krot­nie wię­cej. Będą tam praw­dzi­we ogro­dy, sztucz­ne słoń­ca, piasz­czy­ste pla­że… Bo­gac­twa Tar­ta­ru wy­star­czy na kil­ka ta­kich pla­net, gdzie lu­dzie będą jesz­cze szczę­śliw­si niż tu­taj…

— …O ile to w ogó­le moż­li­we! — do­dał Ri­nah.

— Co? Zbu­do­wa­nie No­wej Pa­ra­dy­zji?

— Nie, mia­łem na my­śli stan j e s z c z e  w i ę k s z e j szczę­śli­wo­ści.

— Nie drwij z nas. Wie­my, że nie wszyst­ko jesz­cze jest tu­taj ide­al­ne…

— Wła­śnie: „nie wszyst­ko jesz­cze…” — po­wtó­rzył Ri­nah dwu­znacz­nie, lecz Alvi nie dał się spro­wo­ko­wać, po­mi­mo że po­rząd­ko­wy był dość da­le­ko i nie mógł ich sły­szeć.

— Mamy swo­je pro­ble­my i trud­no­ści. Ży­je­my w cią­głym na­pię­ciu. Ochro­na przed za­gro­że­niem z ze­wnątrz, kon­ser­wa­cja rdze­wie­ją­cych kon­struk­cji, wszyst­ko to po­chła­nia masę środ­ków i mnó­stwo ludz­kie­go wy­sił­ku. Ale to nie na­sza wina. Wy­bacz, ale… to wy, Zie­mia­nie, wpę­dzi­li­ście nas w te kło­po­ty i to wy tak­że za­gra­ża­cie na­szej su­we­ren­no­ści…”

paradyzja

„— Głup­stwa! — Alvi ro­ze­śmiał się sze­ro­ko. — Każ­dy jest w pew­nym stop­niu więź­niem swo­jej pla­ne­ty. Czyż Zie­mia jest wię­zie­niem swych miesz­kań­ców dla­te­go tyl­ko, że za­le­d­wie nie­licz­ni z nich mogą po­dró­żo­wać na inne pla­ne­ty? Zresz­tą cóż to jest wol­ność?

— Wol­ność, jak twier­dzi no­wo­cze­sna fi­lo­zo­fia, to świa­do­mość ogra­ni­czeń, któ­rym czło­wiek pod­le­ga… — wtrą­cił Ri­nah.

— My mó­wi­my, że wol­ność uzy­sku­je się przez uświa­do­mie­nie so­bie bra­ku moż­li­wo­ści in­nych niż ta, któ­rej re­ali­za­cją jest nasz świat… Po pro­stu, we­dle sta­ro­żyt­ne­go przy­sło­wia, „gło­wą muru nie prze­bi­jesz”… Tym mu­rem jest sko­ru­pa na­szej sztucz­nej pla­ne­ty… Choć­byś ją na­wet prze­bił, bę­dzie to two­ją zgu­bą i za­gro­że­niem dla po­zo­sta­łych… Od chwi­li, gdy nasi przod­ko­wie po­sta­no­wi­li urze­czy­wist­nić śmia­ły pro­jekt Cor­ta­za­ra, nie ma już od­wro­tu ani in­nych dróg. Moż­na by po­wie­dzieć, że Pa­ra­dy­zja, jako skoń­czo­na i do­sko­na­ła idea po­wsta­ła w chwi­li, gdy ją wy­my­ślo­no. Jej ma­te­rial­na re­ali­za­cja jest tyl­ko po­twier­dze­niem słusz­no­ści pier­wot­ne­go pla­nu…”

"— Lu­dzie? Po­ję­cia nie masz, co mogą znieść lu­dzie, kie­dy nie mają in­ne­go wyj­ścia. Je­śli zaj­dzie po­trze­ba, nikt nie bę­dzie się za­sta­na­wiał nad ludź­mi... to zna­czy, nad spra­wą tak dru­go­rzęd­ną, jak ich wy­go­da i wa­run­ki ży­cia. "

„Czło­wiek, po­zo­sta­wio­ny z wła­sny­mi my­śla­mi, bez mo­ral­ne­go i na­uko­we­go wspar­cia, wąt­pi, do­cie­ka, roz­trzą­sa dzi­wacz­ne i nie­bez­piecz­ne po­my­sły… Gdy­by uda­ło się do­trzeć do my­śli czło­wie­ka w fa­zie ich po­wsta­wa­nia, moż­na by mu wie­le wy­ja­śnić, sko­ry­go­wać błęd­ne za­ło­że­nia, wy­pro­sto­wać nie­słusz­ne po­glą­dy, za­po­biec myl­nym wnio­skom i two­rze­niu pla­nów dzia­łań opar­tych na błę­dzie i fał­szy­wych prze­słan­kach…”

"Wol­ność czło­wie­ka to bar­dzo źle zde­fi­nio­wa­ne po­ję­cie!"

 

„Chciał­bym, aby to było ja­sne i niech to znaj­dzie od­po­wied­ni wy­raz w two­jej przy­szłej książ­ce. Wol­ność czło­wie­ka to bar­dzo źle zde­fi­nio­wa­ne po­ję­cie!

— Usta­li­li­śmy już — za­uwa­żył Ri­nah — że czło­wiek sta­je się wol­ny wów­czas, gdy nic i nikt nie krę­pu­je jego dzia­łań w gra­ni­cach wy­zna­czo­nych przez obiek­tyw­ne ko­niecz­no­ści. Ro­zu­miem wa­sze ogra­ni­cze­nia i nie za­mie­rzam ich kwe­stio­no­wać…

— Jed­nak­że nasi fi­lo­zo­fo­wie — prze­rwał Alvi — są bar­dziej pre­cy­zyj­ni w okre­śla­niu po­ję­cia wol­no­ści. Bo cóż to są te „obiek­tyw­ne ko­niecz­no­ści”, o któ­rych mó­wisz? Czyż nie jest to te­mat do nie­koń­czą­cych się dys­put i spo­rów? W na­szym po­ję­ciu wol­ność osią­ga się przez uświa­do­mie­nie, że w s z y s t k o, co nas ogra­ni­cza, jest ko­niecz­ne. Kró­cej mó­wiąc, wol­ność — to świa­do­mość bra­ku al­ter­na­ty­wy, in­nej moż­li­wej rze­czy­wi­sto­ści dla na­sze­go świa­ta niż ta, w któ­rej ży­je­my. Na­sza wol­ność to wia­ra w opty­ma­li­za­cję. Cen­tral­ny Sys­tem Za­bez­pie­czeń kal­ku­lu­je bez­stron­nie i to on wła­śnie okre­śla, co w da­nej chwi­li i sy­tu­acji jest ko­niecz­ne dla prze­trwa­nia tego świa­ta.”

„Paradyzja” Janusz A. Zajdel

Share
Pin
Tweet
Related
Comments

What do you think?

instagram:

Ten komunikat o błędzie jest widoczny tylko dla administratorów WordPressa

Błąd: nie znaleziono kanału o identyfikatorze 1.

Przejdź na stronę ustawień kanału Instagramu, aby utworzyć kanał.