Prawda półostateczna / Philip K. Dick

prawda półostateczna

Prawda półostateczna , Philip K. Dicka –  rzeczywistość której człowiek nie może zweryfikować.

„Wpisał na klawiaturze krasomówni pożądany rzeczownik. „Wiewiórka”. Zastanawiał się dwie minuty, po czym dodał przymiotnik ograniczający „mądra”.  –W porządku – rzekł głośno, rozsiadł się wygodniej w fotelu i nacisnął klawisz „enter”.  Dokładnie w chwili gdy Colleen weszła z powrotem do biblioteki, krasomównia zaczęła konstruować przemówienie.

–Wiewiórki to mądre zwierzęta – rozległ się metaliczny głos (urządzenie miało jedynie malutki głośnik) – jednakże ich mądrość nie jest wcale taka zwyczajna.

Natura wyposażyła je w…

–Och Boże – zdenerwował się Adams i mocno klepnął płaską metalowo-plastikową obudowę urządzenia, które natychmiast zamilkło. W tym momencie Adams dostrzegł Colleen.

–Przepraszam, ale jestem już zmęczony. Dlaczego ktoś tam na górze, Borę, generał Holt albo marszałek Harenzany, nie przesunie niedzielnego wieczora gdzieś pomiędzy piątkowe popołudnie a…

–Słyszałam, że wpisałeś tylko dwie jednostki semantyczne – przerwała mu Colleen.

– Musisz wprowadzić więcej danych

–Chwileczkę. – Adams włączył urządzenie i wpisał całe zdanie, podczas gdy Colleen stała nad nim i siorbała płyn ze szklanki. – Zadowolona?

–Nie mogę cię zrozumieć – rzekła Colleen. – Czy ty tak nie znosisz swojej pracy, czy wręcz przeciwnie – kochasz ją bez opamiętania? – Przeczytała na głos zdanie wpisane do krasomówni: – „Świetnie poinformowany nieżywy szczur baraszkował pod oniemiałą, różową kłodą drewna”.

–Chciałbym tylko dowiedzieć się wreszcie, co potrafi ta głupia maszyna, która kosztowała mnie piętnaście tysięcy dolarów. Mówię poważnie. Mam nadzieję, że się wysili – z całej siły nacisnął klawisz „enter”.

–Na kiedy masz napisać to przemówienie? – spytała Colleen.

–Na jutro.

–Wstań wcześniej.

–O nie. – Kiedy muszę wcześnie wstać, jeszcze bardziej mnie to wkurza, pomyślał.

Krasomównia zaintonowała swoim blaszanym głosem:–Człowiek uważa szczura za swojego wroga. Ale weźmy pod uwagę, jak cenne jest to zwierzę, choćby w badaniach nad lekiem przeciwko nowotworom, a natychmiast uświadomimy sobie, że szczur jest Prometeuszem, niosącym ludzko…

Po kolejnym wybuchu Adamsa krasomównia ucichła.”

Kiedy narracja jest bronią, prawdziwym produktem a produkcja broni skutkiem ubocznym narracji. 

„Bez jakiejkolwiek formy cenzury nie można myśleć o propagandzie w ścisłym sensie tego słowa. By dało się prowadzić propagandę, musi istnieć pewna bariera między społeczeństwem a wydarzeniami. Zanim ktokolwiek będzie mógł stworzyć pseudootoczenie uznane przezeń za zgodne z wymogami rozsądku czy pożądane, ograniczony musi zostać dostęp do prawdziwego otoczenia. Choć bowiem ludzie, którzy mają doń bezpośredni dostęp, mogą błędnie postrzegać to, co widzą, nikt inny nie jest w stanie zadecydować, w jaki sposób mają to błędnie postrzegać, jeżeli nie może zdecydować, gdzie i na co mają patrzeć.” – Lipmann Walter

 

„Człowiek zbudował inteligentną broń. Po pewnym czasie przemyśleń,  dokładnie po dwóch latach, w ciągu których trwała masowa zagłada dwóch armii blaszaków zwartych w boju, dwóch wielkich, sztucznych armii pochodzących z dwóch różnych kontynentów… zaawansowane typy blaszaków, zaprojektowane z myślą o wykorzystaniu ich analitycznych mózgów przy planowaniu taktyki oraz całościowej strategii, te właśnie nowoczesne urządzenia X, XI i XII generacji wymyśliły, że najlepszą strategią jest coś, co Fenicjanie znali już pięć tysięcy lat temu. Wszystko zostało podsumowane w „Mikado”, pomyślał Adams. Jeśli samo stwierdzenie, że jakiś człowiek został zabity, wystarczyło, żeby wszyscy czuli się usatysfakcjonowani, to czemu nie poprzestać jedynie na takim stwierdzeniu i nie zabijać go? Dla nowoczesnych blaszaków rozwiązanie problemu wyglądało właśnie w ten sposób. Blaszaki nie były fanami Gilberta i Sullivana, nie miały też zaprogramowanego libretta „Mikado” w pamięci. Doszły jednak do takiego właśnie wniosku i, co więcej, działały wedle tej zasady wraz z marszałkiem Harenzanym i generałem Holtem.  –Którzy jednak nie zauważali różnicy – dokończył na głos swoje rozmyślania Adams.”

Mieszkańcy tanków nie mają czasu na zwątpienie, ponieważ ich życie zostało całkowicie podporządkowane produkcji, normom, komunikatom i obowiązkom. System nie musi nieustannie przekonywać ich, że wojna trwa – wystarczy, że skutecznie organizuje ich codzienność. Człowiek, którego każda godzina została zaplanowana, przestaje zadawać pytania nie dlatego, że zna odpowiedzi, lecz dlatego, że nie ma już przestrzeni, by je postawić.

W tym sensie Dick zaskakująco trafnie przewiduje współczesny świat, w którym uwaga staje się najcenniejszym zasobem. Nie zwycięża ten, kto dysponuje prawdą, lecz ten, kto najskuteczniej potrafi zatrzymać cudzą uwagę i wypełnić ją własną narracją.

To dlatego broń okazuje się jedynie elementem większego mechanizmu. Pozornie mieszkańcy tanków produkują uzbrojenie na potrzeby niekończącej się wojny, jednak najważniejszym produktem systemu pozostaje sama opowieść o wojnie. Broń ma jedynie uwiarygadniać konflikt, konflikt uzasadnia produkcję, a produkcja utwierdza społeczeństwo w przekonaniu, że wojna nadal trwa. Powstaje zamknięty obieg, w którym materialne przedmioty są jedynie rekwizytami podtrzymującymi narrację, a propaganda nie tyle ukrywa rzeczywistość, ile ją wytwarza.

Propaganda nie jest tutaj dodatkiem do polityki ani narzędziem służącym maskowaniu rzeczywistości. To ona staje się fundamentem całego porządku społecznego. Polityka istnieje tylko o tyle, o ile potrafi podtrzymać obowiązującą narrację, a produkcja broni jest jednym z jej najważniejszych rytuałów. Można wręcz odnieść wrażenie, że uzbrojenie stanowi jedynie materialny rekwizyt, podczas gdy prawdziwym produktem systemu pozostaje opowieść – na tyle przekonująca, by miliony ludzi uznały ją za jedyną możliwą rzeczywistość.

„Proste słowa zostaną okraszone pięknymi epitetami, które zapewnią pozory rzeczywistości czemuś, co – trzeba to powiedzieć z całą stanowczością – normalnie byłoby zupełnie nieprzekonujące i głupie. Coś, co zostało wrzucone do Megawaka jako zwykłe slogany, wychodziło przed kamerami telewizyjnymi i mikrofonami w formie słów, których żaden trzeźwo myślący umysł, szczególnie od piętnastu lat siedzący pod powierzchnią ziemi, nie mógł zakwestionować.”

"Spektakl jawi się jako niedostępna i niepodważalna faktyczność. Jego przesłanie brzmi: „co się ukazuje, jest dobre; a co jest dobre, ukazuje się". Domaga się biernej akceptacji i, w gruncie rzeczy, poprzez swój monopolistyczny i wykluczający wszelką dyskusję sposób ukazywania się — już ją sobie zapewnił."

Warto zestawić Półprawdę ostateczną z The Society of the Spectacle autorstwa Guy Debord, ponieważ mimo że Dick i Debord tworzyli niezależnie od siebie, ich diagnozy współczesności okazują się zaskakująco zbieżne. Debord przekonywał, że nowoczesny człowiek coraz rzadziej doświadcza rzeczywistości bezpośrednio, a coraz częściej poznaje ją za pośrednictwem obrazów i narracji, które stopniowo zaczynają zastępować samo doświadczenie.

Świat wykreowany przez Dicka można odczytać jako literacką realizację tej tezy. Wojna nie jest już konfliktem militarnym, lecz spektaklem – wszechobecną narracją organizującą sposób myślenia, codzienne życie i społeczny porządek. Nie liczy się to, co rzeczywiście dzieje się na polu bitwy, lecz trwała obecność wojny w świadomości mieszkańców tanków jako jedynego wyjaśnienia otaczającego świata.

Najbardziej niepokojące jest jednak to, że bohaterowie nie żyją w czasie wojny, lecz wewnątrz opowieści o wojnie. To ona wyznacza granice ich wyobraźni, określa, co jest możliwe, a co niewyobrażalne, oraz sprawia, że nie odczuwają potrzeby kwestionowania systemu. W tym sensie wojna staje się nie wydarzeniem historycznym, lecz mechanizmem organizującym społeczną wyobraźnię, a Dick pokazuje, że największą siłą władzy nie jest zdolność prowadzenia wojny, lecz stworzenia narracji, która zastępuje ludziom rzeczywistość i staje się jedynym sposobem jej rozumienia.

Wojna nie jest więc jednym z elementów systemu, jest uniwersalnym wyjaśnieniem, które zamyka każdą dyskusję. Przestaje być wydarzeniem historycznym, staje się językiem, za pomocą którego społeczeństwo interpretuje rzeczywistość.

Wojna nie potrzebuje zwycięstwa

Jednym z najbardziej przewrotnych pomysłów Dicka jest przedstawienie wojny jako systemu, który nie dąży do zwycięstwa. Paradoks polega na tym, że konflikt mógłby zakończyć się wyłącznie wtedy, gdyby przestał być użyteczny dla tych, którzy sprawują władzę. Tymczasem wojna okazuje się fundamentem całego porządku społecznego. To ona uzasadnia istniejącą hierarchię, narzuca dyscyplinę, organizuje produkcję i nadaje sens codziennemu wysiłkowi mieszkańców tanków. Dzięki niej każde poświęcenie znajduje swoje wytłumaczenie, a każdy obowiązek wydaje się konieczny.

Z tej perspektywy zwycięstwo nie byłoby triumfem systemu, lecz początkiem jego rozpadu. Wraz z końcem wojny należałoby odpowiedzieć na pytania, które dotąd pozostawały niewidoczne: po co nadal pracować z taką samą intensywnością, po co utrzymywać istniejącą strukturę władzy i dlaczego społeczeństwo miałoby w dalszym ciągu podporządkowywać swoje życie produkcji uzbrojenia? Wojna jest więc nie tyle środkiem prowadzącym do określonego celu, ile warunkiem istnienia samego systemu. Można wręcz odnieść wrażenie, że to nie wojna potrzebuje żołnierzy, lecz system potrzebuje wojny.

W tym świetle zmienia się również znaczenie samej produkcji broni. Pozornie fabryki wykonują swoje podstawowe zadanie, nieustannie opuszczają je kolejne partie uzbrojenia, a mieszkańcy tanków wierzą, że ich praca bezpośrednio wpływa na losy konfliktu. W rzeczywistości jednak broń nigdy nie spełnia swojej militarnej funkcji. Nie trafia na front, nie rozstrzyga bitew i nie zmienia biegu historii. Jej wartość nie wynika z możliwości prowadzenia działań wojennych, lecz z roli, jaką odgrywa w podtrzymywaniu obowiązującej narracji.

"Spektakl nie jest zwykłym nagromadzeniem obrazów, ale zapośredniczonym przez obrazy stosunkiem społecznym między osobami."

Każdy wyprodukowany pocisk i każda kolejna norma produkcyjna stają się materialnym dowodem na to, że wojna trwa. Sama produkcja przestaje być przygotowaniem do walki, a staje się rytuałem nieustannie potwierdzającym prawdziwość oficjalnej wersji rzeczywistości. Uzbrojenie nie służy już przede wszystkim zabijaniu. Jego najważniejszą funkcją jest utrzymywanie wiary w świat zbudowany wokół niekończącego się konfliktu. To nie broń okazuje się najcenniejszym wytworem fabryk, lecz przekonanie, że jej produkcja jest niezbędna.

monopol na uwagę

narracja a nie broń jest prawdziwym produktem

różne grupy ludzi różne modele rzeczywistości

czy człowiek chce prawdy czy lepszej wersji iluzji

życie w fłszywym czasie

Jednym z najbardziej współczesnych aspektów Półprawdy ostatecznej jest również sposób, w jaki Dick pokazuje, że rzeczywistość zależy od dostępu do informacji. Choć wszyscy bohaterowie żyją na tej samej planecie, funkcjonują w odmiennych światach. Mieszkańcy tanków wierzą w niekończącą się wojnę, elity od dawna wiedzą, że konflikt się zakończył, a nieliczni bohaterowie poruszający się pomiędzy tymi rzeczywistościami dostrzegają jedynie fragmenty prawdy. W efekcie społeczeństwo nie dzieli się na ludzi o różnych poglądach, lecz na ludzi żyjących w różnych modelach rzeczywistości, których nie sposób łatwo ze sobą pogodzić.

To rozpoznanie wydaje się wyjątkowo aktualne także dziś. Współczesny człowiek poznaje świat za pośrednictwem mediów, algorytmów i starannie dobranych źródeł informacji, dlatego coraz częściej nie różnimy się opiniami, lecz samymi faktami, które uznajemy za oczywiste. Każda grupa buduje własną narrację i własną hierarchię znaczeń, przez co wspólna rzeczywistość stopniowo przestaje istnieć.

W tym kontekście Dick stawia pytanie znacznie głębsze niż kwestia samego kłamstwa. Nie zastanawia się, dlaczego ludzie wierzą w fałsz, lecz czy człowiek rzeczywiście pragnie prawdy. Powieść sugeruje, że prawda nie zawsze wyzwala – czasem odbiera sens całemu dotychczasowemu życiu. Człowiek, który przez dziesięciolecia wierzył, że jego praca ratuje świat, wraz z odkryciem oszustwa traci nie tylko wiedzę o rzeczywistości, lecz także cel, tożsamość i usprawiedliwienie własnych poświęceń.

Być może dlatego ludzie rzadziej poszukują prawdy niż takiej wersji świata, z którą będą mogli dalej żyć. Dick sugeruje, że iluzja nie zawsze jest przeciwieństwem prawdy – bywa warunkiem psychicznego przetrwania, ponieważ chroni człowieka przed rozpadem znaczeń, na których zbudował całe swoje życie.

Jeszcze jeden niezwykle subtelny motyw obecny w powieści – doświadczenie fałszywego czasu. Oficjalnie wojna nadal trwa, jednak dla mieszkańców tanków historia zatrzymała się w chwili, w której zeszli pod ziemię. Ich kalendarze odmierzają kolejne dni, miesiące i lata, lecz epoka pozostaje niezmienna. Żyją w czasie, który pozornie płynie naprzód, a jednocześnie nie prowadzi do żadnej zmiany.

To jedna z najbardziej wyrafinowanych form zniewolenia przedstawionych przez Dicka. Bohaterom nie odebrano jedynie dostępu do powierzchni ani możliwości swobodnego przemieszczania się. Odebrano im zdolność rozpoznania własnego momentu historycznego. Nie wiedzą, że przyszłość, na którą nieustannie pracują i czekają, już dawno nadeszła. Ich życie zostaje uwięzione nie tyle w przestrzeni, ile w czasie, który przestał odpowiadać rzeczywistości. Dzięki temu system nie kontroluje wyłącznie ich działań – kontroluje również ich pamięć, wyobraźnię i sposób rozumienia historii.

W tym sensie Półprawda ostateczna jest powieścią o anestezji historycznej. System nie fałszuje jedynie faktów. Fałszuje doświadczenie czasu.

To właśnie dlatego książka wydaje się tak współczesna. Wiele współczesnych sporów nie wynika z tego, że ludzie różnie interpretują teraźniejszość, lecz z tego, że żyją w różnych wersjach przeszłości. Każda grupa uważa, że jej historia wciąż trwa, choć świat dawno się zmienił. Dick pokazuje, że największą formą kontroli może być nie odebranie człowiekowi wolności poruszania się, lecz odebranie mu możliwości rozpoznania, w jakim czasie naprawdę żyje.

Nie jest to moja ulubiona książka Dicka, ale daje do myślenia.

"Ten, kto dzień po dniu znosi biernie swój los, widząc w nim obcą potęgę, szuka ratunku w szaleńczej próbie wpływania na ów los w sferze iluzji, ucieka się zatem do technik magicznych. Uznanie i konsumowanie towarów to jądro tej pseudorepliki na komunikację niedopuszczającą repliki. Konsument boryka się z fundamentalnym wywłaszczeniem, dlatego też ulega infantylnej potrzebie naśladownictwa"

• Philip K. Dick „Prawda półostateczna’, Dom Wydawniczy Rebis,

• strona autora  w języku angielskim, philip dick

Share
Pin
Tweet
Related
Boża inwazja

Boża inwazja / Philip K. Dick

Najciekawsze w Bożej inwazji nie są odpowiedzi religijne, lecz sposób, w jaki Dick pokazuje, że człowiek nie potrafi doświadczać świata bez interpretacji. Rzeczywistość nigdy nie pojawia się naga — zawsze przychodzi już opowiedziana, nazwana i obciążona znaczeniem. W tym sensie Dick pozostaje bliższy Jungowi niż teologom. Interesuje go nie istnienie Boga, lecz psychiczne konsekwencje wiary, obrazu i symbolu. Podobnie jak Aniela Jaffé w The Myth of Meaning in the Work of C. G. Jung pokazuje, że symbol nie jest rozwiązaniem zagadki świata, lecz formą jego nieustannego komplikowania.

Valis

Valis / Philip K. Dick / trylogia

Paradoksalnie najbardziej fascynujące w Valisie okazało się dla mnie nie to, czym ta książka jest, lecz to, do czego prowadzi. Sama powieść pozostawiła mnie raczej zmęczoną niż zachwyconą. Być może po prostu wolę Dicka, który wielkie pytania metafizyczne ukrywa w fabule, niż Dicka, który zamienia fabułę w intelektualny labirynt.

czarny obelisk

Czarny obelisk / Erich Maria Remarque – gnijący świat

Czarny obelisk, Erich Maria Remarque, książka wydana po raz pierwszy w 1956, akcja toczy się w 1923 roku: „Do biura firmy Hen­ryk Kroll i Syno­wie – Pomniki i Nagrobki wpa­dają pro­mie­nie słońca. Jest kwie­cień 1923 roku, inte­resy idą świet­nie. Wio­sna nas nie zawio­dła, sprze­da­jemy dużo i wsku­tek tego bied­nie­jemy coraz bar­dziej, ale cóż możemy pora­dzić – śmierć jest nie­ubła­gana i nie da się jej unik­nąć, ludzki żal zaś domaga się stale monu­men­tów w pia­skowcu, mar­mu­rze lub, jeśli poczu­cie winy albo spa­dek są znaczne, nawet w kosz­tow­nym, czar­nym szwedz­kim gra­ni­cie, pole­ro­wa­nym ze wszyst­kich stron.”

Comments

What do you think?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

instagram:

Ten komunikat o błędzie jest widoczny tylko dla administratorów WordPressa

Błąd: nie znaleziono kanału o identyfikatorze 1.

Przejdź na stronę ustawień kanału Instagramu, aby utworzyć kanał.