„Zaciekawionym cudownem działaniem telegrafu wieśniak francuszki, prosił kuma , aby mu takowe wyjaśnił.
No i cóż… to te dróty żelazne , które widzisz na tych słupach wzdłuż całej kolei żelaznej.
-Tyle wiew… ale jakim to sposobem one tak szybko podają nowiny?
-Rzecz najprostsza… dotyka się jednego końca pisze ci jak piórem.
-Nie rozumiem jeszcze tego…
-Eh mój Boże! jakiś niepojętny… ale czekaj… wytłomaczę ci dokładnie… czy masz psa?
-Mam.
-Czy duży?
-Średni.
-Kiedy mu nadepniesz na ogon, cóż on robi?
-Szczeka albo skowyczy…
-Zatem przypuść, że twój pies zamiast być średniej wielkości, ma długi korpus jak ztąd do stolicy…
-I cóż dalej?
-Wiec jak mu nastąpisz na ogon, to on w Paryżu zaszczeka. Otóż masz mój kochany najlepsze wytłomaczenie telegrafu elektrycznego.”
Raport jednostki
Płody cudzych myśli

A powinien być jamnik.
Telegraf

„Prześpię się i zapomnę; mam własne życie, własne smutne, łachmaniarskie życie już na zawsze. „
„Owej nocy w Harrisburgu musiałem się przespać na dworcu na ławce; o świcie wyrzucili mnie kolejarze. Czyż nie jest tak, że człowiek zaczyna życie jako urocze dziecko, które wierzy święcie we wszystko pod dachem swojego ojca? A potem nastaje dzień laodycejski, kiedy dowiadujesz się, że jesteś marny, nieszczęśliwy, biedny, ślepy, nagi, i z tą wizją upiornego, udręczonego ducha idziesz, drżąc cały, przez koszmarne życie. Powlokłem się, jak taki nieszczęśnik, ze stacji; przestałem ogarniać rzeczywistość. Z całego ranka widziałem tylko biel przypominającą biel grobowca. Umierałem z głodu. Nie miałem przy sobie nic, co by zawierało kalorie, poza resztką pastylek na kaszel, które sobie kupiłem przed wieloma miesiącami w Shelton, w Nebrasce; zacząłem je ssać ze względu na cukier. Nie umiałem żebrać. Powlokłem się z miasta, nie czując się na siłach dotrzeć choćby do rogatek.”
Jack Kerouac Wdrodze