ja-

Słoneczna loteria, Philip K. Dick

In this Article

Share

Słoneczna loteria, Philip K. Dick

Pierwsza powieść w dorobku Dicka, wydana po raz pierwszy w maju 1955 roku (początkowo powieść nosiła tytuł: „Quizmaster Take All”). Pierwsze wydanie w Polsce 1981 rok przez wydawnictwo Czytelnik w serii Z kosmonautą.

Zaskoczenie – niezła dawka humoru, jak zwykle w pisarstwie Dicka, gdzie absurd loterii miesza się z egzystencjalnym lękiem!

„Najpierw pojawiły się zwiastuny niezwykłych wydarzeń. Z początkiem maja dwa tysiące dwieście trzeciego roku automatyczne reportery poruszyła wiadomość o przelocie białych kruków nad Szwecją. Seria nie wyjaśnionych pożarów zniszczyła połowę Wzgórza Oiseau-Lyre, głównego centrum przemysłowego w Układzie Słonecznym. Grad małych okrągłych kamyków spadł z nieba w pobliżu budynków obozu pracy na Marsie. W Batawii, gdzie mieści się Dyrektoriat Dziewięciu Planet, przyszło na świat dwugłowe cielę – niechybny znak, że coś nadzwyczajnego wisi w powietrzu. Każdy usiłował wytłumaczyć te znaki na swój sposób – ulubioną rozrywką stały się spekulacje na temat planów przypadkowych sił natury. Zgadywano, radzono i spierano się na temat uspołecznionego narzędzia losu – butelki. Wizyty u wróżbitów Dyrektoriatu trzeba było zamawiać na kilka tygodni z góry.”

„Uliczni przekupnie oferowali „sposoby”, tanie i gwarantowane teorie pozwalające rzekomo przewidzieć ruch butelki i wygrać wielką grę. Zaaferowane tłumy nie zwracały uwagi na przekupniów – gdyby ktoś wymyślił skuteczny system, użyłby go sam, a nie sprzedawał.

Gra o władzę, każdy ruch jest już przewidziany

„Kieszonkowa tabliczka wyznacza przypadkowe kombinacje, według których można podejmować najbardziej skomplikowane decyzje. Morderca patrzy na tabliczkę, odczytuje numer i działa zgodnie z ustalonymi wcześniej regułami. Telepata nie wie z góry, co pokaże tabliczka, tak jak nie wie tego morderca.”

Strategia tożsamości

„Wyobraź  sobie, że mówisz do mnie. Rozmawiamy. A ja nagle znikam. Zamiast mnie pojawia się zupełnie inna osoba.

– Inna fizycznie. Tak powiedział Yerrick.

– Nawet nie kobieta. Młody człowiek albo starzec. Jakie zupełnie inne ciało, które ciągnie rozmowę, jakby się nic nie stało.”

Niezarejestrowani

„Ludzie nie zmienili się zbytnio ostatnimi czasy, pomyślał Cartwright. Ani system rejestracji, ani skomplikowana Loteria nie poprawiły losu większości. Nadal istnieją  nierejestrowani.

W pierwszej połowie dwudziestego wieku rozwiązano problem produkcji. Odtąd już tylko problem konsumpcji nękał ludzkość. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych na Zachodzie poczęły rosnąć góry produktów rolnych i artykułów przemysłowych. Rozdawano, co się dało, ale takie rozwiązanie godziło w postawy wolnego rynku. W tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym roku znaleziono tymczasowe wyjście z sytuacji: niszczenie nadprodukcji. Każdego tygodnia szły z dymem towary wartości miliardów dolarów.

Co sobota ponury, wrogi tłum przyglądał się, jak żołnierze oblewali benzyną i unicestwiali w oślepiającym pożarze samochody, pralki, ubrania, pomarańcze, kawę czy papierosy, których nikt nie kupił. Każde miasto miało swoje palenisko, ogrodzony plac, pełen szczątków i popiołu, gdzie systematycznie niszczono znakomite wyroby, które nie znalazły nabywcy.

Trochę pomogły loterie. Kiedy ludzi nie było stać na kupno drogich artykułów przemysłowych, mogli w cisz mieć nadzieję, że je wygrają. Na dziesiątki lat ostoją gospodarki stał się skomplikowany system rozprowadzania ton błyszczących wyrobów. Ale na każdego szczęściarza, który wygrał samochód, lodówkę albo telewizor, przypadały miliony tych, co nic nie wygrali. Z biegiem lat zmieniały się nagrody loteryjne; przedmioty materialne zastąpiono realniejszymi dobrami: Władzą i prestiżem. A na szczycie, na najwyższym stanowisku znalazł się rozdawca władzyLotermistrz, który kierował całą loterią.

Rozdział systemu społecznego od systemu ekonomicznego był powolny, stopniowy, ale nieodwracalny. Doszło do tego, że ludzie stracili wiarę w prawa natury. Nie było nic stałego, niezmiennego, wszechświat stał się rwącym potokiem. Nikt nie wiedział, co się zdarzy następnego dnia. Nie można było na nic liczyć. Uznawano powszechnie prawa statystyki, zanikło natomiast pojęcie skutku i przyczyny. Ludzie przestali wierzyć, że można władać środowiskiem, pozostała im tylko wiara w przypadkową kolej rzeczy, w pomyślny zbieg okoliczności, w szczęśliwy traf.

Powstała teoria Minimaxu, rodzaj stoickiej rezygnacji, odmowy uczestniczenia w bezcelowym wirze codziennej walki. Gracz stosujący taktykę Minimaxu nigdy się do końca nie angażuje, nic nie ryzykuje i nic nie zyskuje, ale też nie może być pokonany. Stara się ocalić to, co ma i przetrwać dłużej niż pozostali gracze. Po prostu siedzi, czekając na koniec gry, dalej jego nadzieje nie sięgają.

Minimax, sposób na przetrwanie w wielkiej grze życia, został wynaleziony w dwudziestym wieku przez dwóch matematyków: von Neumanna i Morgensterna. Użyto go w drugiej wojnie światowej, w wojnie koreańskiej oraz w Wojnie Ostatecznej. Po strategach wojskowych teorią zainteresowali się finansiści. W połowie dwudziestego wieku von Neumann został powołany do amerykańskiej Komisji do spraw Energii Atomowej. Był to dowód rosnącego uznania dla jego teorii. A po dwustu pięćdziesięciu latach Minimax stał się podstawą rządu wszechświatowego.”

Carl Gustav Jung

„Im większy tłum, tym bardziej „niegodne” indywiduum. Jeśli jednak indywiduum w przemożnym poczuciu swej małości i zbędności straci sens życia, którego bynajmniej nie wyczerpują idee dobrobytu powszechnego i podniesienia standardu życia, wówczas znajdzie się ono na drodze wiodącej do niewolnictwa państwowego  i – nie znajdując sobie z tego sprawy  – zacznie ono przygotowywać nadejście tego stanu. Człowiek, który spogląda jedynie na zewnątrz, Na wielkie liczby, nie ma niczego, co mogłoby go obronić przeciwko świadectwu zmysłów i rozumu. To właśnie czyni dziś cały świat: ludzie są dzisiaj zafascynowani prawdami statystycznymi, nicością i niemożnością indywidualnej osobowości, która nie reprezentuje i nie uosabia żadnej organizacji masowej. I odwrotnie  – wydaje się, że owa jednostka, która – widać to na wielką skalę  – wchodzi dziś na wielką scenę świata, której głos słyszalny jest w szerszym kręgu, zdaniem bezkrytycznej publiczności unoszona jest przez pewien ruch masowy czy przez opinię publiczną i że zasadniczo z tego powodu jest ona albo akceptowana, albo zwalczana. Ponieważ z reguły przeważa tu sugestia masowa, nie za bardzo wiadomo, czy jej przesłanie jest czymś osobistym, za co ona ponosi odpowiedzialność, czy też człowiek ów służy jedynie jako tuba mniemań zbiorowych.

W tych warunkach aż nader łatwo można zrozumieć, że z wolna powstaje zjawisko niepewności opinii indywidualnej, a w rezultacie odpowiedzialność osobista ulega procesowi kolektywizacji, to znaczy indywiduum próbuje się jej pozbyć i przenieść ją na organizację masową. Tym samym indywiduum w coraz większym stopniu staje się funkcją społeczeństwa, które z kolei przejmuje funkcję nośnika życia, choć przecież w gruncie rzeczy nie jest ono niczym innym, jak tylko ideą – podobnie jak jest nią państwo. Obie te formacje ulegają hipostatyzacji, czyli usamodzielniają się, państwo przekształca się w coś w rodzaju żywej osobowości, od której ludzie spodziewają się spełnienia wszystkich swoich zachcianek. Ale tak naprawdę państwo to jedynie kamuflaż dla owych indywiduów, które umieją nim manipulować. ” 

Autorem powyższego cytatu jest Carl Gustav Jung

"Co robić, kiedy się odkryje, iż reguły są takie, że nie można wygrać?"

"Czy to zbrodnia złamać stronnicze prawo?"

Kto decyduje o tym, że społeczeństwo składa się z przestępców? spytał Benteley. – Skąd można wiedzieć, kiedy społeczeństwo się zepsuło? Skąd można wiedzieć, że należy wypowiedzieć posłuszeństwo prawu?

– To się wie – powiedziała z przekonaniem Rita Oleili.

– Masz wbudowany mechanizm? – spytał ją Benteley. – To wspaniale, zazdroszczę ci. Chciałbym, żeby każdy miał taki mechanizm. To musi być bardzo użyteczna rzecz. W całym Układzie Słonecznym żyje szeć miliardów ludzi i większoć uważa, że system jest dobry. Czy mam wystąpić przeciwko wszystkim naokoło? Oni wszyscy przestrzegają prawa.

Pomyślał o Alu i Laurze Davisach.

– Są szczęśliwi, zadowoleni, mają dobrą pracę, dobrze im się powodzi, mają ładne mieszkanie. Eleonora Stevens powiedziała, że mój umysł jest chory. Skąd mam wiedzieć, że nie jestem nieprzystosowany albo chory psychicznie?

– Musisz wierzyć w siebie powiedziała Rita.

Każdy wierzy w siebie. To tani towar.”

Walter Lipmann

„Taryfy celne, stocznie marynarki wojennej, garnizony, rzeki i porty, urzędy pocztowe i gmachy federalne, emerytury i patronaż – tym karmi się skupione na sobie społeczności, przedstawiając to jako namacalne dowody na korzyści płynące z życia narodowego. Ponieważ są skupione na sobie, łatwiej im dostrzec gmach z białego marmuru, który wyrasta dzięki funduszom federalnym, podnosząc wartość miejscowych nieruchomości i zapewniając pracę miejscowym wykonawcom, niż ocenić łączne koszty tego rodzaju kiełbasy wyborczej. (…)

System autokratyczny chyli się ku upadkowi, a system oparty na dobrej woli znajduje się w bardzo zaczątkowej fazie; w rezultacie przy ocenie perspektyw prób zrzeszania się wielkich grup ludzkich, Ligi Narodów, zarządzania przemysłowego czy federacji państw stopień, w którym istnieją podstawy dla wspólnej świadomości, określa, jak dalece współpraca będzie się opierać na przymusie czy też na łagodniejszej alternatywie wobec przymusu, jaką są patronaż i przywileje. Sekret wielkich budowniczych państwa w rodzaju Alexandra Hamiltona tkwi w tym, że umieją te zasady wykalkulować.”

Powyższy cytat pochodzi z książki Waltera Lippmanna.

Reguły

„- Od lat gram w tę grę – odparł Cartwright. – Większość ludzi gra przez całe życie. Pewnego dnia zrozumiałem: reguły są takie, że nie mogę wygrać. Kto by chciał grać w taką grę? Kasyno przyjmuje zakłady i kasyno zawsze wygrywa.

– To prawda – przyznał Benteley. Po chwili dodał: -Tak, nie warto brać udziału w oszukańczej grze. Ale jakie proponujesz wyjcie? Co robić, kiedy się odkryje, iż reguły są takie, że nie można wygrać?”

Teoria gier

„Celem teorii gier jest analiza sytuacji obejmujących interakcje strategiczne, w których kilka podmiotów (graczy, populacji, firm, automatów, komórek itp.) o określonych właściwościach (działania, ceny, kody, geny itp.) wchodzi w interakcje. Matematyczna analogia wykracza tu poza optymalizację, ponieważ agent nie kontroluje wszystkich zmiennych, które go dotyczą. Ponadto, wybranie przez agenta własnej zmiennej kontrolowanej będzie miało wpływ na innych agentów.”

Cytat pochodzi z książki „Teoria gier, podstawy matematyczne”, PWN, Warszawa 2022

My­ślisz, że pra­wo ist­nie­je, bo ist­nie­ją prze­stęp­cy?

Article Source:

Słoneczna loteria, Philip K. Dick

Strona: philip k. dick

 

Recommended from Shop

A clean learning space will help facilitate your kids’ learning abilities. Following these methods will certainly help make your kid’s learning space better and cleaner.

Pin to board
Share on facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Next Articles

Dzwon / Iris Murdoch / znajome, oskarżające wnętrze

„Dzwon” – jedna z najsłynniejszych powieści Iris Murdoch. Dora – „Sku­si­ła ją wi­zja Dory-ko­bie­ty kul­tu­ral­nej; ale już po roku uzna­ła swój ide­ał za na­zbyt trud­ny do osią­gnię­cia, a na­wet za­czę­ła się od­no­sić do nie­go nie­chęt­nie. Pa­weł przy­jął za pew­nik, że Dora ze­chce zre­zy­gno­wać ze stu­diów, co też z pew­nym ża­lem uczy­ni­ła.”

Read more
No more posts to show, explore other topics:

instagram:

Ten komunikat o błędzie jest widoczny tylko dla administratorów WordPressa

Błąd: nie znaleziono kanału o identyfikatorze 2.

Przejdź na stronę ustawień kanału Instagramu, aby utworzyć kanał.