Boża inwazja / Philip K. Dick

Boża inwazja

VALIS wyczerpuje własny materiał. Boża inwazja odzyskuje narrację. Pierwszy tom był nie tyle trudny, ile osobliwie wyczerpujący, jakby Dick za pomocą nadmiaru odniesień i metafizycznych spekulacji próbował stworzyć dzieło totalne, które ostatecznie coraz bardziej oddalało się od samego aktu opowiadania. Boża inwazja działa inaczej. Nadal jest to Dick zanurzony w teologii, gnostycyzmie i pytaniach o naturę rzeczywistości, lecz tym razem jego obsesje zostają wpisane w historię, która mimo licznych pęknięć i dygresji zachowuje własną dynamikę. Istnieje tu świat, po którym można się poruszać, nawet jeśli jego granice nieustannie się przesuwają.

„– Zatem Bóg zaba­wił się z Ada­mem – powie­dział. – Chciał spraw­dzić, czy czło­wiek zna ich wła­ściwe imiona. Spraw­dzał czło­wieka. Bóg lubi takie zabawy.

– Nie jestem pewien, czy znam odpo­wiedź na to pyta­nie – powie­dział Elias.

– To nie było pyta­nie, tylko stwier­dze­nie.

– Nie jest to cecha, którą zazwy­czaj koja­rzymy z Bogiem.

– Zatem istota Boga jest znana.

– Jego istota nie jest znana.

– On lubi gry i zabawy. W Piśmie

W Piśmie powie­dziane jest, że Bóg odpo­czy­wał, ale ja mówię, że on się bawił.

Chciał wpro­wa­dzić to do holo­gramu Biblii jako uzu­peł­nie­nie, ale wie­dział, że nie wolno mu tego robić. Zasta­na­wiał się, jak by to zmie­niło cały holo­gram. Dodać do Tory, że Bóg lubi się bawić… To dziwne, pomy­ślał, że nie wolno mi tego dodać. Ktoś powi­nien to wpro­wa­dzić, to musi się zna­leźć w Piśmie. Któ­re­goś dnia.”

Philip K. Dick

Nie zabrakło również humoru, z którego Dick korzysta z zaskakującą subtelnością. Szczególnie zapadają w pamięć sceny związane z reklamą piwa. To jeden z tych momentów, w których okazuje się niezwykle przenikliwym obserwatorem kultury obrazów. Pisząc kilkadziesiąt lat temu, uchwycił coś, co dziś stało się niemal oczywistością: reklama nie sprzedaje już produktu, lecz organizuje uwagę, emocje i sposób patrzenia na świat. Obrazy, slogany i rytm komunikatów współtworzą rzeczywistość równie skutecznie jak instytucje polityczne czy religijne. W tych fragmentach Boża inwazja staje się literacką zapowiedzią społeczeństwa spektaklu.

Symbol nie wyjaśnia świata; odsłania jego nadmiar znaczeń. Dick nie proponuje metafizycznego systemu, lecz konstruuje rzeczywistość, w której każda interpretacja pozostaje tymczasowa.

Powiązania z Carlem Gustavem Jungiem są w Bożej inwazji bardzo wyraźne. Jego słynna odpowiedź z wywiadu BBC — „Nie wierzę. Wiem.” — brzmi jak deklaracja absolutnej pewności, która jednocześnie odmawia ujawnienia własnych podstaw. Mówiąc bardziej dosadnie: wiem, ale nie wyjaśnię dlaczego. Taka deklaracja staje się ucieczką od precyzyjnego stanowiska.

Jeszcze bliższe Bożej inwazji są rozważania Marii-Louise von Franz zawarte w On Divination and Synchronicity oraz Number and Time. Von Franz rozwija intuicję, że niektóre wydarzenia pozostają powiązane nie przez przyczynowość, lecz przez znaczenie. Bohaterowie Dicka żyją właśnie w takim świecie: przypadki są zbyt precyzyjne, sny zbyt trafne, a spotkania zbyt obciążone sensem, by uznać je za zwykłe zbiegi okoliczności.

Dick porusza się bardzo blisko obszaru, który Jung rozwijał w dialogu z fizykiem Wolfgangiem Paulim. Nie chodziło wyłącznie o synchroniczność, lecz o możliwość istnienia głębszego porządku rzeczywistości, wspólnego dla psychiki i materii. Jung określił ten poziom mianem unus mundus — „jednego świata”, z którego wyłaniają się zarówno zjawiska psychiczne, jak i fizyczne. Boża inwazja jest literackim eksperymentem przeprowadzonym na tej intuicji. Przypadki stają się zbyt znaczące, by uznać je za czysty przypadek, a granica między świadomością i światem zewnętrznym coraz bardziej się zaciera.

„– Potęga zła – kon­ty­nu­ował Emma­nuel – polega na uni­ce­stwia­niu rze­czy­wi­sto­ści, na uni­ce­stwia­niu samego ist­nie­nia. To stop­niowe zani­ka­nie wszyst­kiego, co ist­nieje, aż sta­nie się, jak Linda Fox, przy­wi­dze­niem. Ten pro­ces został uru­cho­miony. Zaczął się od grze­chu pier­wo­rod­nego. Część kosmosu odpa­dła. Sama istota Boga doznała uszczerbku, możesz to sobie wyobra­zić, Her­bie Asher? Zagro­że­nie samej pod­stawy bytu. Możesz to sobie uzmy­sło­wić? Zagro­że­nie dla ist­nie­nia samego Boga, czy to do cie­bie dociera? Bo Bóg jest wszyst­kim, co stoi mię­dzy… – Urwał. – Nie możesz sobie tego nawet wyobra­zić. Żadne stwo­rze­nie nie potrafi sobie wyobra­zić nieist­nie­nia, zwłasz­cza wła­snego nieist­nie­nia. Ja muszę zapew­niać ist­nie­nie, wszel­kie ist­nie­nie. Włącz­nie z twoim.”

Dick nie proponuje systemu, który należałoby przyjąć. Konstruuje rzeczywistość, w której każda interpretacja pozostaje hipotezą, a każda hipoteza może zostać unieważniona przez następną.

To prowadzi do szerszego pytania, wspólnego dla Dicka, Junga, Pauliego i von Franz. Czy rzeczywistość rzeczywiście składa się wyłącznie z mechanicznych ciągów przyczyn i skutków, czy też istnieje głębszy poziom, na którym psychika i materia są jedynie różnymi aspektami tej samej struktury? Jung nazywał go unus mundus. Pauli, współtwórca mechaniki kwantowej, fascynował się możliwością istnienia takiego porządku, choć nigdy nie próbował przekształcić go w teorię naukową. Ich dialog zaowocował wspólną książką. Dick natomiast zamienia tę intuicję w literaturę. U niego Bóg, informacja, pamięć i świadomość nieustannie przenikają się nawzajem, jakby były różnymi nazwami tego samego zjawiska.

"Ale oni… zoba­czyła, jak zasię­gają rady Wiel­kiego Bał­wana, ogrom­nego sys­temu sztucz­nej inte­li­gen­cji, słu­żą­cego do prze­twa­rza­nia ziem­skiej infor­ma­cji, na któ­rej wła­dze się opie­rały."

„Sie­dział przez chwilę, cho­ciaż poję­cie „chwili” stra­ciło teraz wszelki sens. Potem, stop­niowo, doko­nała się prze­miana. Zoba­czył wzór, odbi­cie wła­snego mózgu, znaj­do­wał się w świe­cie wła­snego mózgu z żywą infor­ma­cją prze­pły­wa­jącą tu i tam, jak stru­myki lśnią­cej, tęt­nią­cej życiem czer­wieni.

Mógł się­gnąć i dotknąć wła­snych myśli w ich pier­wot­nej postaci, zanim jesz­cze stały się myślami. Pokój wypeł­niony był ich ogniem, otwie­rały się nie­zmie­rzone prze­strze­nie, obję­tość jego wła­snego mózgu była dla niego czymś zewnętrz­nym.

Jed­no­cze­śnie wpro­wa­dził świat zewnętrzny do swo­jego wnę­trza. Miał teraz wszech­świat w sobie, a swój mózg na zewnątrz sie­bie. Roz­cią­gał się on teraz na nie­zmie­rzone prze­strze­nie, się­ga­jąc znacz­nie dalej niż poprzed­nio wszech­świat. W ten spo­sób znał wszystko, co było nim, ponie­waż zaś zamknął w sobie świat, znał go i pano­wał nad nim.

Uspo­koił się i roz­luź­nił, i wtedy zoba­czył zarys pokoju, sto­lika, krze­seł, ścian, obraz­ków na ścia­nach; widział ducha zewnętrz­nego wszech­świata pozo­sta­ją­cego na zewnątrz. Po chwili pod­niósł ze sto­lika książkę i otwo­rzył ją. Zna­lazł w niej zapi­sane wła­sne myśli, teraz w postaci dru­ko­wa­nej. Myśli ukła­dały się wzdłuż osi cza­so­wej, która stała się osią prze­strzenną i jedyną, wzdłuż któ­rej można się było poru­szać. Widział, jak w holo­gra­mie, różne wieki swo­ich myśli: te naj­now­sze naj­bli­żej powierzchni, te daw­niej­sze pod nimi, w coraz to głęb­szych war­stwach.”

„Herb Asher pły­wał na desce i Fox była nim zachwy­cona. Przy­po­mi­nało to życie z tele­wi­zyj­nej reklamy piwa. Urzą­dzali z przy­ja­ciółmi pik­niki na plaży, dziew­czyny cho­dziły nagie od pasa w górę, a prze­no­śne radio było zawsze nasta­wione na sta­cję nada­jącą na okrą­gło rocka bez żad­nych reklam.

Naj­waż­niej­sza jed­nak była atmos­fera duchowa. Roze­brane dziew­czyny na plaży sta­no­wiły przy­jemny doda­tek, nie istotę sprawy. Całość była wysoce udu­cho­wiona. To zadzi­wia­jące, jak udu­cho­wiona i wyszu­kana może stać się reklama piwa.”

Człowiek i jego symbole” Carl Gustav Jung, rozdział „Rola symboli w analizie – studium przypadku” Jolande Jacobi

„Ale jakie jest znaczenie takich „przepowiedni” w dzisiejszych czasach? Nawet osoby akceptujące I Cing jako składnicę wiedzy i mądrości nie bardzo dają wiarę temu, że rada bądź wyrocznia może być czymś więcej niż tylko okultystycznym eksperymentem. Faktycznie trudno jest zrozumieć, że chodzi tu o coś więcej, ponieważ współczesny człowiek świadomie odrzuca wszelkie techniki wróżebne, uważając je za archaiczne bzdury. A jednak nie są one nonsensem. Dr Jung wykazał, że podlegają one „zasadzie synchroniczności” (lub prościej mówiąc, znaczącemu zbiegowi okoliczności). Tę trudną nową ideę Jung wyłożył w swoim eseju Synchroniczność: zasada koincydencji pozaprzyczynowych. Opiera się ona na założeniu, że istnieje wewnętrzna nieświadoma wiedza, która łączy zjawisko fizyczne ze stanem psychicznym w taki sposób, że pewne zdarzenie, które wydaje się „przypadkowe” lub „koincydentalne” może mieć znaczenie psychiczne. Znaczenie to jest często symbolicznie wskazywane w snach, które są zbieżne z tym zdarzeniem.”

boża inwazja
boża inwazja

„– Posłu­chaj – powie­dział. – Ja należę do Świa­to­po­glądu Nauko­wego. Do par­tii. Rozu­miesz? Taka jest moja decy­zja, strona, którą wybra­łem. Cho­rób i cier­pie­nia nie trzeba rozu­mieć, trzeba je zli­kwi­do­wać. Nie ma życia po śmierci i nie ma Boga, z wyjąt­kiem może zwa­rio­wa­nego zakłó­ce­nia jonos­fe­rycz­nego, które pie­przy mi odbiór na tej zasra­nej górce. Jeżeli po śmierci stwier­dzę, że nie mia­łem racji, powo­łam się na igno­ran­cję i trudne dzie­ciń­stwo. Tym­cza­sem bar­dziej niż poga­wędki z tym Jahem inte­re­suje mnie ekra­ni­zo­wa­nie prze­wo­dów i pozby­cie się zakłó­ceń. Nie mam kóz na ofiarę, a poza tym mam co innego do roboty. Nie podoba mi się, że moje nagra­nia Fox są nisz­czone, dla mnie są one cenne, a nie­któ­rych nie da się odzy­skać. Zresztą żaden Bóg nie pod­rzu­ciłby takich słów, jak „wła­sna dupa”, do pięk­nej skąd­inąd pio­senki. Żaden Bóg, któ­rego mogę sobie wyobra­zić.”

" Wszech­świat ist­nieje dzięki temu, że Jah go pamięta "

Najciekawsze w Bożej inwazji nie są odpowiedzi religijne, lecz sposób, w jaki Dick pokazuje, że współczesny człowiek nie potrafi już oddzielić języka fizyki, psychologii i teologii. Mówimy o kwantach, archetypach i Bogu tym samym słownikiem, próbując nazwać doświadczenia, dla których wciąż nie posiadamy adekwatnych pojęć. Dick nie jest filozofem ani fizykiem, ale ma niezwykły dar wychwytywania idei krążących na pograniczu różnych dziedzin wiedzy i przekształcania ich w literaturę.

Największą siłą Dicka pozostaje nieustanne podważanie stabilności rzeczywistości. Granice między snem, religią, halucynacją i codziennym doświadczeniem pozostają płynne, a czytelnik nigdy nie ma pewności, na jakim poziomie rzeczywistości właśnie się znajduje. Dick jest najciekawszy nie wtedy, gdy cytuje filozofów, lecz wtedy, gdy zmusza do pytania, czy rzeczywistość jest czymś odkrywanym, czy nieustannie współtworzonym przez świadomość, symbole i opowieści.

Po lekturze Bożej inwazji pozostaje przede wszystkim to pytanie. Dick pokazuje, jak trudno odróżnić świat odkrywany od świata konstruowanego przez pamięć, symbole i opowieści, które próbują nadać sens temu, co być może żadnego ostatecznego sensu nie posiada.

"Ludzie pobożni zwra­cają się do Boga, a ludzie sza­leni wyobra­żają sobie, że Bóg im odpo­wiada. "

• Philip K. Dick, Boża inwazja, przełożył Lech Jęczmyk, Dom Wydawniczy Rebis, 

• strona autora  w języku angielskim, philip dick

Share
Pin
Tweet
Related
Valis

Valis / Philip K. Dick / trylogia

Paradoksalnie najbardziej fascynujące w Valisie okazało się dla mnie nie to, czym ta książka jest, lecz to, do czego prowadzi. Sama powieść pozostawiła mnie raczej zmęczoną niż zachwyconą. Być może po prostu wolę Dicka, który wielkie pytania metafizyczne ukrywa w fabule, niż Dicka, który zamienia fabułę w intelektualny labirynt.

czarny obelisk

Czarny obelisk / Erich Maria Remarque – gnijący świat

Czarny obelisk, Erich Maria Remarque, książka wydana po raz pierwszy w 1956, akcja toczy się w 1923 roku: „Do biura firmy Hen­ryk Kroll i Syno­wie – Pomniki i Nagrobki wpa­dają pro­mie­nie słońca. Jest kwie­cień 1923 roku, inte­resy idą świet­nie. Wio­sna nas nie zawio­dła, sprze­da­jemy dużo i wsku­tek tego bied­nie­jemy coraz bar­dziej, ale cóż możemy pora­dzić – śmierć jest nie­ubła­gana i nie da się jej unik­nąć, ludzki żal zaś domaga się stale monu­men­tów w pia­skowcu, mar­mu­rze lub, jeśli poczu­cie winy albo spa­dek są znaczne, nawet w kosz­tow­nym, czar­nym szwedz­kim gra­ni­cie, pole­ro­wa­nym ze wszyst­kich stron.”

Comments

What do you think?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

instagram:

Ten komunikat o błędzie jest widoczny tylko dla administratorów WordPressa

Błąd: nie znaleziono kanału o identyfikatorze 1.

Przejdź na stronę ustawień kanału Instagramu, aby utworzyć kanał.